„Królikula. Kicająca groza” – Deborah i James Howe 📙

„Królikula. Kicająca groza” – Deborah i James Howe 📙

Swego czasu natknęłam się na wydawnictwo Nowa Baśń, którego książki są wydawane głównie dla dzieci oraz młodzieży. Jakoże jedną nogą jestem jeszcze w drugiej grupie wiekowej, przychodzę na ratunek wszystkim rodzicom, którzy szukają książek dla swoich pociech. Oczywiście do przeczytania zachęcam również osoby spoza wyznaczonego przeze mnie wieku, co kto lubi. Wszystko dla każdego, byleby podtrzymać rynek czytelniczy w Polsce. Zapraszam!

Od razu na wstępie postu informuję, że na pewno pojawi się jeszcze w niedalekiej przyszłości wpis o „Wróć do mnie” również z wydawnictwa Nowa Baśń, której okładka, jak w przypadku Królikuli jest OBŁĘDNIE PIĘKNA i zdecydowanie łapie się na niej oko. Nie wspominając o grzbietach, które są chyba najładniejszymi grzbietami, jakie mam na swoich półkach. 

Przechodząc do samej treści. W książce „Królikula Kicająca Groza” autorstwa Deborah i Jamesa Howe znajdziemy historię pisaną z perspektywy psa Harolda, który sądząc po ilustracjach jest Spanielem, ale nie jestem w 100% pewna (w książce nie ma informacji o rasie psa). Nie jest on jedynym zwierzakiem w domu Państwa Monroe, gdyż pod swoim dachem wychowują również kota Czesława. Pewnego dnia w domu pojawia się mała tajemnicza kulka, zawinięta w ręcznik. W niej znajduję się królik, który od razu nie przypada Czesławowi do gustu. Doprowadza to do tego, że chce on za wszelką cenę pozbyć się go z domu, jednakże czy mu się to uda?.

7,5/10

Początkowo obawiałam się czytać książkę z perspektywy „nie ludzkiej”. Obawa brała się głównie z tego, że nie chciałam sięgać po książkę z pewnego rodzaju uprzedzeniem, które tylko odbierałoby mi radość z czytania. Czułam się bardzo nieswojo, co z czasem zanikało, gdyż styl dostosowany bardzo dobrze do dzieci, nie wprowadza chaosu, ani zbędnego zamieszania. „Królikula” to na pewno książka, po którą mogą sięgać rodzice bez wątpienia, chyba że obawiają się wątku wampira, za którego początkowo brany jest królik. Polega on na tym, że nowy zwierzak wypijał z warzyw sok, dlatego Czesław zaczął mówić na niego „wampir”. Sama zastanawiam się czy chciałabym, aby moje dziecko czytało książkę z wątkiem wampira, tak „modnym”* w tym czasie. W kwoli wyjaśnienia książka nie jest brutalna, mroczna, ani nie znajdziemy w niej ciężkich zdań, czy wątków. Bardzo łatwo można by porównać ją do filmu „Hotel Transylwania” – nie jest to zły, mroczny film, jednakże posiada on swój klimat, który nie jest również za wesoły i tęczowy.

Kolejnym powodem, dla którego warto przeczytać książkę (lub chociażby wziąć ją w dłonie), są ilustracje, które znajdziemy w środku. To obrazki wykonane (bodajże) metodą lineart, które bardzo fajnie obrazują sceny w książce, które i tak są bardzo dobrze obrazowane przez autorów. Sama muszę przyznać, że historię pochłonęłam w około 1,5 h i okazała się całkiem przyzwoitą i wciągającą jak na swój gatunek literaturą. 

*- nawiązanie do sytuacji korona wirusa (COVID-19)

Bardzo dziękuję wydawnictwu Nowa Baśń za egzemplarz "Królikuli".


"Młody świat" - Chris Weitz  📘

"Młody świat" - Chris Weitz 📘

Stan koronawirusa sprawia, że zaczęłam sięgać po książki z kategorii fantastyki, a jak wszyscy powszechnie na moim blogu wiedzą, po fantastykę sięgam dosyć rzadko, bo uważam, że wszelkie zjawiska nadprzyrodzone po prostu nie są dla mnie, zaś zakończenia z cyklu "on ma magiczną moc uleczania się i nie umarł!" po prostu mnie jakoś tak nie bawią. Dzisiaj, jednak o fantastyce z elementami świata, z którym w ostatnim czasie mamy wiele wspólnego.





"Młody świat" - Chris Weitz 

oryginalny tytuł: The Young World 
data premiery: 27.09.2017
ilość stron: 360 stron
wydawnictwo: Insignis 📘
kategoria: fantastyka, powieść młodzieżowa,


Donna, Jefferson oraz Wash to ostatnie pokolenie żyjące na Ziemi. Wszystko dlatego, że dorosłych oraz mniejsze dzieci (bez odporności) zabił wirus. Tak, jest właśnie tak jak myślicie obchodząc swoje 18 urodziny solenizant żegna się z przyjaciółmi oraz z życiem na Ziemii, gdyż w najbliższym czasie po tym umiera.

Pewnego dnia grupka przyjaciół na czele z Mózgowcem, postanawia udać się do biblioteki, w której jak sądzi młodzieniec, poznają informacje pozwalające na zwalczenie choroby.  Ta decyzja jest bardzo ryzykowna, gdyż za granicą ich terytorium, znajdują się "niezrzeszeni" oraz inne działające grupy, które dbają jedynie o korzyści, nie zaś o to, aby przeżyć. Kolokwialnie mówiąc, nie obchodzi ich czy żyjesz czy nie, jeśli wyczują zagrożenie chcą Cię pokonać. 

Forma: Narracja jest prowadzona z perspektywy Donny oraz Jeffersona. Rozdziały są konkretne (od 2 do około 20 stron).

"Młody świat" to książka, która jest zaskakująco realistyczną fantastyką. Bohaterowie nie mają tutaj nadprzyrodzonych mocy i w końcowej części książki nie okazuje się, że tak naprawdę to Jefferson był synem osoby, która wymyśliła wirusa, a jego przyjaciele mają geny, pozwalające im na przeżycie dorosłości.

Gówne postaci: Faktycznie można uwierzyć w to, że takie osoby żyją/żyły, jednakże są odrobine papierowe. Osobiście najbardziej spodobała mi się postać Donny - nie za urodziwej dziewczyny, która była zakochana w Washu, jednakże po jego śmierci, Jefferson (jego brat) wyznaje jej miłość, przez co Donna uświadamia sobie, że to na nim jej zależało.
Jeśli chodzi o pozostałe postaci, tak naprawdę za wiele o nich nie wiemy. Choć mogę przybliżyć Wam jeszcze postać, którą zdecydowanie szybciej wyobrażą sobie dziewczyny, właśnie dlatego, do nich się teraz zwrócę. 
Kojarzycie na pewno "tą laskę". Dziewczynę, która zawsze kręci się w pobliżu waszego obiektu westchnień i w każdym momencie uświadamia Ci, że jesteś gorsza od niej (i nie będziesz go mieć). Taką postacią jest poznana w późniejszych rozdziałach Kath, która pochodzi z drużyny Uptowersów, która w wielkim skrócie są wrogami drużyny Jeffa. 

Jefferson to postać typowego nastolatka, który sam nie wie czego chce. Jako, że mamy w głąb jego myśli możemy dostrzec jego przemianę na bazie zdobywanego doświadczenia. Chłopak sam nie wie do której z dziewczyn go ciągnie, jednakże korzysta z każdej możliwej okazji, aby być jak najbliżej jednej z nich. Możnaby powiedzieć, że z niego taki kobieciarz, jednakże do tego bardzo mu daleko. Kompletnie nie wie jak flirtować, co zdecydowanie rujnuje taki wizerunek tej postaci. 

Moja ocena: 6,5/10 

Z biegiem czasu moja ocena zdecydowanie bardziej spadła od tej, którą zaznaczyłam pierwotnie i którą widzicie tutaj. Wszystko dlatego, że książka kończy się nijak (bardzo trudno po dziś dzień jest mi zrozumieć takie zakończenie akcji), a dalsze tomy tej serii są niedostępne. Szkoda, gdyż seria moim zdaniem miałaby szansę na zostanie bestsellerem w kategorii fantastyki. Poza tymi minusami, książka bardzo wciąga i oddaje realizm tego, co mogłby się zadziać w obecnych czasach, gdyby miała miejsce taka sytuacja.  


Filmowe podsumowanie kwietnia 2020!

Filmowe podsumowanie kwietnia 2020!




Kwarantanna, a raczej wycofywanie obostrzeń z nią związanych wpłynęły na mnie tak bardzo, że filmowe podsumawanie kwietnia dodaję właśnie teraz 15 czerwca, co mam nadzieję wybaczycie mi, gdy zobaczycie ilość filmów, jaką w tym miesiącu obejrzałam. 


FILMY:


"You get me"  (2017)

Moja ocena: 6,5/10

                     

Zaczęłam oglądać film ze względu na zwiastun, który bardzo mnie zaintrygował, jednakże po obejrzeniu filmu, troszeczkę się zawiodłam tym, co zobaczyłam. Zakończenie moim zdaniem zostało zrobione trochę na "odczep się", jakby trzeba było jakoś zakończyć, a nie było pomysłu, więc reżyser zdecydował się zakończyć film idąc po najmniejszej linii oporu. 

"Przypływ wiary" (2019)

Moja ocena: 5/10   


        

Film ten obejrzałam ze względu na to, że był on jednym z naszych zadań domowych z okazji rozpoczęcia e-lekcji. Nie ciągnie mnie zbytnio do książek jak i religijnych filmów, ponieważ uważam, że większość z nich jest tak robiona, aby łapał nas crige/żenada, takie sytuacje doprowadzają do przyjęcia tego, jakie coś jest i koniec. Nie zmusza zaś do dłuższych rozmyślań. Film "Przypływ wiary" bardzo mnie zaskoczył. Większość przedstawionych wydarzeń jest zupełnie ludzka. Ciężko powiedzieć, że logiczna, gdyż nie zaliczałabym filmów religijnych do typowo rozwijających się filmów przyczyna i skutek, gdyż w filmie występują zjawiska boskie (nadpryrodzone). 

"Wszystko się może przytrafić" (1995)

Moja ocena: 3/10 


Kolejny film, który obejrzałam, bo musiałam z racji panującej sytuacji na całym świecie, tym razem nie na religię, tylko na wiedzę o kulturze. Ciężko tak naprawdę powiedzieć mi coś więcej o filmie, który tutaj możemy zobaczyć. Jego ideą jest zadawanie niezręcznych pytań starszym ludziom, o które świadoma osoba by nie zapytała, przez dziecko. 

"Pech to nie grzech" (2018)  

Moja ocena: 7/10 


Do polskich filmów podchodzę jak pies do jeża. Bardzo rzadko. Myślę, że nie muszę tłumaczyć dlaczego. Film "Pech to nie grzech" obejrzałam ze względu na długość trwania filmu (1h 22 min.). Włączyłam go już lekko zmęczona wieczorem i czas pozwolił mi na to, żeby go skończyć w miarę szybko. Zaskoczył mnie i to bardzo pozytywnie. 






"Proceder" (2019) 

Moja ocena: 6/10 


Film biograficzny o życiu rapera Tomasza Chady. W tym momencie nie oceniam akcji, samego filmu, gdyż nie mogę ocenić ludzkiej tragedii. Tragedia, tragedii nie równa. Moja ocena dotyczy tylko i wyłącznie samej realizacji, od której po tym, co słyszałam, wymagałam o wiele więcej. 





"The Meg" (2018) 

Moja ocena: 9/10  

 
          

Jeden z trzech najlepszych filmów, których realizacja jest naprawde... Wow. Wszystkie filmy jakie znam, chcące uchwycić temat stricte rekinów/ życia istot podwodnych, leżą na podstawowym poziomie tworzenia animacji głównej postaci podwodnej. Film, który dzisiaj Wam prezentuję wygląda naprawdę bardzo realistycznie - przybliżenia naszego (nazwanego roboczo "rekina") nie są przybliżonymi pikselami, za to ogromny plus. Zdaję sobie sytuację, że taka animacja, wyglądająca jak najbardziej realistycznie w dzisiejszych czasach to pikuś, przy tym co było 10/20 lat temu. 

"Katyń" (2007)

Moja ocena: 4/10 

                

Tak jak zawsze nie oceniam tragedii, tylko realizację, która w tym filmie nie przypadła mi po prostu do gustu. 

"Unorthodox. Za Kulisami" 

Moja ocena: - 


"Upadek Grace" (2020)

Moja ocena: 9/10     

                


Drugi z dzisiejszego zestawienia film, który jest genialną historią dla osób lubiących rozwiązywać zagadki do obejrzenia wieczorem. Nie spodziewałam się zakończenia, które po prostu rozwaliło mi wszystkie możliwe zakończenia, które wykształy mi się podczas oglądania. Zaskakująco ciekawy, który poleciłam już dookoła kilku moim znajomym. 

"Duże dzieci" (2010)

Moja ocena: 9/10 

          
      


Trzeci i ostatni najlepszy film, które obejrzałam w kwietniu i który rozbawił mnie swoją historią. Adam Sandler = będzie śmiesznie. Co tutaj więcej mówić... Oglądajcie!

"Hot girls wanted" (2015) 

Moja ocena: 3/10 

 

Nie oceniam za tematykę, jednakże za realizację. Nie obejrzałam filmu na raz, możliwe, że moja psychika troszeczkę nie wytrzymała za pierwszym razem, dlatego podzieliłam go sobie i oglądałam na raty. Opowiada o dziewczynach, które świadomie decydują się na to, o czym większość kobiet do dziś ma problem chociażby pomyśleć.




SERIALE:


"Narcos" (2016)

10 odcinków - skończony 2 sezon 
 Moja ocena: 8/10  


Bardzo fajnie przedstawiony serial, zawierający oczywiście wydarzenia oparte na faktach. Przedstawia życie przemytników narkotykowych oraz próby rządu, policji, ambasady amerykańskiej w zwalczeniu ich działań. Śmieło mogę powiedzieć, że realizacja 10/10. Muzyka również dobrana jest naprawdę dobrze, przez co chłoniemy klimat tamtych lat oraz regionu. Bohaterowie dobrani pod swoje role to cudo. Moi ulubieńcy to oczywiście Pablo, jego żona, Javier, Carillo i Limon. Serial obejrzałam, ale nie wciągnął mnie zupełnie, nie pochłonełam go w dwa/trzy dni, wręcz przeciwnie musiałam go sobie dawkować, stąd taka, a nie inna ocena. 

"Unorthodox" (2020)

4 odcinki - skończony 1 sezon 
Moja ocena: 4/10 


Serial obejrzałam ze względu na przedstawienie kultury. Przedstawiony jest z kilku perspektyw oraz zawiera wstawki powracające do przeszłości. Zakończenie jest monotonne, przewidywalne i z tego, co się dowiedziałam od Natalii z LINK ma zupełnie innezakończenie niż w książce. Książki nie przeczytam raczej, serial obejrzałam. Nie zachwycił mnie. 


"BONDING" (2019)

6 odcinków - skończony 1 sezon
Moja ocena: 4/10 


Włączyłam 1 odcinek z myślą "będzie śmiesznie" zobaczymy o co chodzi 20 minut mojego życia mogę poświęcić na jeden odcinek". Obejrzałam cały serial w 2 dni. Nie mogę powiedzieć, że to serial który niesamowicie mnie zaskoczył. Bez rewelacji, ale chce się oglądać, aby zobaczyć co tutaj jeszcze wymyślili. Główni bohaterowie moim zdaniem zostali bardzo dobrze przypasowani do postaci, które grają. Poza tym odcienk 2/3 (teraz dokładnie niepamiętam) bardzo mnie zniesmaczył. Nie polecam oglądać przy jedzeniu. 



"Dom z papieru" (2017)

13 odcinków - skończony 1 sezon 
Moja ocena: 8/10 


O tym serialu, wolałabym opowiedzieć Wam więcej po jego zakończeniu. Póki co mogę powiedzieć, że wciągnęłam się, jednakże nie na tyle, że nie mogę się od niego oderwać. Moje ulubione postaci póki co to Berlin (chociaż już teraz zaczął mnie denerwować) oraz Nairobi. Arturitto doprowadza mnie do szału tak samo jak Rio, Tokio i Profesor. Przedstawienie historii jest bardzo niespotykane, gdyż za wszelką cenę zależy nam na tym, aby "porywacze" wydostali się z mennicy według wcześniej skonstruowanego planu. Moją ocenę tego serialu na pewno podsumuję w osobnym poście. 
"Nasz ostatni dzień" - Adam Silvera 📘

"Nasz ostatni dzień" - Adam Silvera 📘

Autor, o którego książce dzisiaj opowiem, swego czasu zasłynął za sprawą pozycji "Raczej szcześliwi niż nie" od wydawnictwa We Need Ya. Opis "Naszego ostatniego dnia" bardzo mi się spodobał, dlatego gdy dostałam dostęp do Legimi z mojej miejskiej biblioteki, postanowiłam po nią sięgnąć. Czy było warto? 📘

"Nasz ostatni dzień" - Adam Silvera


Kraina, jaką poznajemy jest światem, w którym około 24 h przed naszą śmiercią dostajemy telefon z Prognozy Śmierci. Odbierając go dyspozytor prosi do telefonu zazwyczaj właściciela telefonu, któremu oznajmia, że w najbliższym czasie umrze, dlatego prosi go o to, aby jak najlepiej przeżył ten ostatni dzień. Taki telefon pewnej wrześniowej nocy odbiera dwóch nastolatków, Rufus oraz Mateo.
Pierwszy z nich odbiera telefon w momencie, w którym próbuje zbić na kwaśne jabłko chłopaka swojej byłej dziewczyny Aimee. Mateo zaś odbiera telefon siedząc w ciszy w domu, co jest dla niego dużym zaskoczeniem, ponieważ właśnie tam czuje się najbezpieczniej. Obaj nastolatkowie pod wpływem kilku zdarzeń oraz przemyśleń logują się do aplikacji "Ostatni przyjaciel". Aplikacja ta, działa na zasadzie możliwości znalezienia sobie ostatniej osoby, z którą przeżyjemy ostatnie godziny życia i jak możemy się domyśleć w pewnym momencie losy naszych boaheterów się skrzyżują.

Książka opisuje myśli oraz czyny bohaterów ukazując chwilami dwie skrajności. Mateo bardzo chce przed swoją śmiercią pożegnać się z przyjaciółką oraz ojcem, który leży w szpitalu (swoją drogą, jego wątek mógł być bardzo fajnie rozwiązany jakoś przy końcu, a jego postać została delikatnie mówiąc olana. Jeśli mówimy tutaj o Rufusie, to chce on swój ostatni dzień wykorzystać tak, aby się dobrze bawić, co w sumie było bardzo ciekawym doświadczeniem zmierzyć się z dwoma skrajnościami Zgonersów.

Moja ocena: 4/10
Po książkę sięgnęłam ze względu na bardzo interesujący opis z tyłu książki. Wydawało mi się naprawdę ciekawym zobaczyć, życie bohaterów, gdy będą wiedzieli kiedy umrą, jednakże pomimo wszystko bardzo się zawiodłam na twórczości Adama Silvery, dlatego myślę, że na pozostałe książki autora, raczej nie spojrzę.

Bohaterowi naszej historii, pomimo tego, że znamy przeszłość ich rodziców są strasznie papierowi, nie wynika z ich postaci tak na prawdę nic oprócz tego, że w najbliższym czasie umrą i to w sumie na tyle. Znamy ich przeszłość, wiemy dlaczego znaleźli się w danej sytuacji, jednakże nawet to mnie do nich nie przekonało. W samej książce doliczyłam się może 3 scen, które mi się podobały, jednakże jedna tak naprawdę zapadła mi w pamięć na tyle, że faktycznie mogłam się zastanowić nad jej głębszym przekazem. Mogę o niej normalnie wspomnieć, ponieważ nie znajdziemy w tej sytuacji odwołania do dalszej akcji, można by powiedzieć nawet, że ta scena została wrzucona tak, żeby dodać kilka stron.
Mowa tutaj o sytuacji, w której bohaterowie mijają mężczyznę, który szuka jedzenia w koszu na śmiecie. Standardowa sytuacja, którą możemy nawet spotkać na co dzień, za co wielki plus. Zgonersi (bo tak nazywa się ludzi, które mają do przeżycia 24 h) przekazują mężczyźnie bardzo dużą sumę pieniędzy, za którą mężczyzna szczerze dziękuje. Pokazana sytuacja jest naprawdę bardzo fajna i chyba na długo zapadnie mi w pamięć, czego nie mogę powiedzieć o całej książce.

W ogólnym rozrachunku książka nie spodobała mi się na tyle, aby ją Wam polecić. Rozdziały są krótkie, jednakże bardzo nudne i chwilami się ciągnął przez co osobiście, chciałam tylko dojść do wątku kiedy boahterowie giną, żeby odhaczyć książkę z listy do przeczytania.

*PO CZASIE PRZYZNAJĘ, ŻE NIE DOCENIŁAM KSIĄŻKI ZA TO CO UKAZAŁA. JEŚLI POTRZEBUJECIE KSIĄŻKI DO GŁĘBSZYCH ROZWAŻAŃ JUŻ PO PRZECZYTANIU MOŻECIE PO NIĄ SIĘGNĄĆ.

DUUUŻY SPOILER - CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ
Śmierć Mateo moim zdaniem była dosyć ciekawa - i chodzi mi tutaj o to, że nie domyśliłabym się takiego rozwiązania - ginie w wyniku wybuchu kuchenki, zaś jeśli chodzi o Rufusa, moim zdaniem  autor w jego przypadku poszedł zupełnie na łatwiznę - główny bohater popełnił samobójstwo.
CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ - SPOILER

Strażniczka Fox Tribus - Adam Silvera

Przedpremierowo!: Liane Moriarty - "Miłość i inne obsesje" 📘📖

Przedpremierowo!: Liane Moriarty - "Miłość i inne obsesje" 📘📖

Dzisiaj trochę o książce, którą na pewno większość z Was zaciekawi? Dlaczego? Znajdziemy tu miłość, wpadkę, hipnoterapię oraz eks geodety, która pomimo tego, że jest zajęty chce mieć go tylko dla siebie. I jak zachęciłam? Mam nadzieję.




Ellen jest z zawodu hipnotyzerką, która mając ponad trzydzieści lat nadal jest samotna. Do czasu, gdy pewnego dnia poznaje przystojnego Davida, którego żona zmarła na nowotwór kilka lat temu, przez co teraz samotnie wychowuje syna. Na pierwszej randce nie zamierza owijać w bawełnę i pomimo nerwów wyznaje kobiecie, że jest nękany przez swoją byłą dziewczynę - Saskię - do tego stopnia, że wie ona, co ma w planach, co zjadł czy chociażby co ma na sobie.


Jest zdesperowaną kobietą, która szuka uwagi byłego partnera. Wszystko dlatego, że go kocha i chce do niego wrócić. Wychowywała przez kilka lat jego syna, gdy ten chodził do pracy, w przedszkolach i na ulicy nazywano ją matką kilkuletniego Jacka, do czego Saskia bardzo się przyzwyczaiła i co nie pozwala jej na życie bez mężczyzny. W każdej możliwej chwili wspomina czasy, kiedy to jej związek z Davidem kwitł. Nie może mu wybaczyć, że ją zostawił w chwili, gdy czuła się z nim naprawdę szczęśliwa.


Ellen zaczyna niezwykle interesować była dziewczyna Davida, którą z niezwykłą wściekłością wspomina jej partner, a której jeszcze nigdy nie widziała. Podczas wylotu zakochanych, kobieta odkrywa, że tajemnicza Saskia ma bardzo dużo wspólnego z jej klientką, której sama zwierzyła się z tego, dokąd leci z chłopakiem i w którym hotelu ma zamiar spędzić wolny czas.

Międzyczasie nasza bohaterka zachodzi w niespodziewaną ciążę, którą na czas wspólnego wyjazdu woli zataić informując o niej ukochanego w odpowiednim momencie.
Mając pełen bagaż obaw - czy nie jest za wcześnie na dziecko, czy mężczyzna będący ojcem jej dziecka jest tym jedynym, postanawia powiedzieć ukochanemu, że jest w ciąży podczas romantycznej kolacji,którą niespodziewanie niszczy Saskia, która jakby nigdy nic postanawia przerwać romantyczny moment zakochanych.

"Miłość i inne obsesje" - Liane Moriarty 
premiera: 2020
ilość stron: 528
cena: 44,99

wydawnictwo: Znak Literanova
kategoria: literatura obyczajowa,  



Ellen oraz Saskia, co może niektórych zdziwić, to postaci, które chciałabym naśladować. Dlaczego?
Ellen ze względu na swoją naturalność w każdej sytuacji oraz spokój i racjonalne myślenie, zaś Saskię za oddanie się w spełnianiu roli matki Jacka, gdy miał zaledwie 3 latka.

Jeśli chodzi o Davida jest naprawdę kochany - czuły, pomocny - ideał, ale wspominając czyjeś bardzo mądre słowa " ideałów nie ma" - nasz główny bohater też ma w zanadrzu kilka wad.


Jest bardzo uczuciowym mężczyzną, który (nie będziemy tego negować), bez zwątpienia kochał swoją byłą żonę całym sercem. Niestety w wyniku choroby zmarła, przez co mężczyzna został sam z synem.
Kocha ją do tego stopnia, że w momencie, gdy Ellen chce, aby się odprężył, prosi go o to, aby pomyślał o najlepszym dniu swojego życia. On wówczas wspomina wyjście z byłą żoną na basen, a konkretniej wspomina jej strój kąpielowy, który tego dnia miała na sobie, wskazując szczegółowo jego kolor.Doceniam go za oddanie oraz za moc uczucia, jakim darzył kobiete, jednakże mogę szczerze przyznać, że w tym wszystkim brakuje mu wyczucia.


Moja ocena: 9.5/10

"Miłość i inne obsesje" to zbieg wielu motywów, które po prostu kupiły mnie swoją treścią. Każda osoba, którą poznajemy jest ważna w rozwoju dalszej akcji. Od sąsiadów po prababkę Ellen. Każda z postaci daje coś od siebie, sprawiając, że przez 500 stron książki się po prostu płynie. Znajdziemy tutaj wiele wątków, które są prowadzone z bardzo dużym wyczuciem i które nie sprawią, że szybko odłożymy książkę na biblioteczkę.

Patrząc na okładkę można odnieść wrażenie, że będzie to ciężka książka, wpadająca w trudny do skategoryzowania klimat. Nic bardziej mylnego. Jest to obyczajówka, którą zdecydowanie warto przeczytać, ze względu na refleksje, które mogą nam się nasunąć - co jest wyznacznikiem miłości, czy w ogóle istnieje. Osobiście często zadawałam sobie pytania: co jeśli osoba, z którą jestem teraz, tak naprawdę nie jest mi przeznaczona, czy to jak kocham jest na tyle głębokie, że mogę nazwać mojego partnera tym jedynym. Naprawdę fajna książka, która daje kopa do rozmyślań i do lepszego życia w związku. Niby zwyczajna, ale ja wierzę, że pod tą warstwą historii obyczajowej ma ukryte znaczenie.
Wszystko kończy się bardzo fajnie, większości się spodziewamy, jednakże nie jest to tytuł, który ma zaskakiwać nieprzewidywalnymi zwrotami akcji. Delikatna pozycja doskonała dla każdego.


SPOILER
Czytając książkę nie mogłam na początku zrozumieć. "O co im chodzi. Może i Saskia ma swoje jakieś nienormalne zachowania, ale one są z pewnością dobrze umotywowane. Kochała syna Davida, a on tak po prostu ją zostawił". O co musiało mu chodzić? Okazało się, że kobieta potrzebuje pomocy terapeuty, ponieważ nie zna granic. Posuwa się nawet do tego, aby wejść do domu Ellen i pod wpływem impulsu upiec ciasteczka w jej domu, po czym zostawić je pod drzwiami. Znajdziemy tutaj wiele akcji, pod wpływem, których będziemy załamywać ręce. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przeżywa to kobieta, która jest w ciąży i stres może tylko pogorszyć jej stan zdrowia oraz dziecka.


Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz recenzencki "Miłości i innych obsesji". To była wspaniała lektura.




"Nigdy więcej" - Anna Zamojska 📘

"Nigdy więcej" - Anna Zamojska 📘

Na samym wstępie tego, wpisu chciałabym zapewnić wszystkich moich czytelników, że dzisiejszy wpis nie ma na celu naprawdę nikogo obrazić, wyrażam w nim tylko i wyłącznie swoją opinię na bardzo kontrowersyjny temat, jakim jest książka "Nigdy więcej" Pani Anny Zamojskiej. Jeśli się ze mną nie zgadzasz, a to bardzo możliwe, bo jesteśmy tylko ludzmi i każdy z nas ma za sobą różne przeżycia i różne doświadczenie, a chcesz zabrać głos w tym dosyć ważnym temacie zachęcam Cię do zjechania na sam dół postu i napisania komentarza.


Dzisiaj o książce, która jak już wspomniałam jest dosyć kontrowersyjna ze względu na temat jaki podejmuje. Myślę, że równie kontrowersyjna może być dla niektórych moja opinię na jej temat, dlatego zapraszam Was do zostania ze mną do końca.

źródło zdjęcia: lubimyczytać.pl

"Nigdy więcej" -Anna Zamojska 📘

wydawnictwo: Insignis
ilość stron: 178 stroń
data premiery: 16.10.2019
kraj: Polska
cena: 34,99 zł - oprawa twarda
kategoria: biografia, literatura faktu

Książkę pochłonęłam w 2 godziny z hakiem, niestety nie z przyjemności. Ciężko tak w ogóle mówić przy tej książce o przyjemności z czytania, gdyż opowiada o młodej Annie, zaczynającej gimnazjum, która przez cały jego okres jest osaczona wzrokiem księdza, który w pewnym czasie posuwa się dalej i jest molestowana. Mężczyzna jest starszym od niej o 30 kilka lat proboszczem parafii, do której dziewczyna wraz z rodzicami uczęszcza co niedzielę na mszę. Jest przyjacielem rodziny, bardzo często wpadającym do ich domu w odwiedziny, nie często je zapowiadając.

Moja ocena: 2/10

Po wielu zdjęciach na Instagramach, na jakich widziałam okładkę tej książki i wielu opiniach, oczekiwałam czegoś lepszego. Książka wypada dosyć blado przy tym, co się o niej mówi.
Oczekiwałam więcej emocji, więcej opisu relacji dziewczyny z mężczyzną.Wiele tutaj trzeba sobie samemu dopowiedzieć, przez co książka wymaga od nas większego skupienia. Zawiera również wiele cytatów z innych dzieł, które wskazują nam drogę w jaką ma iść tekst. Niestety chwilami miałam wrażenie, że te wstawki nie są potrzebne i nie pomagają mi w zrozumieniu tekstu, tylko trochę marnują czas. Mamy tutaj doczynienia z dziewczynką w wieku gimnazjalnym, która bardzo wierzy w Boga tak, jak jej cała rodzina. Jej wiara w obecnej sytuacji z dnia na dzień bardzo się zmienia. Odebrałam to mniej więcej tak, że w tym miesiącu dziewczynka bardzo wierzy, lecz miesiąc później czuje się zagubiona i tak zamykało się koło, powtarzając przedstawiony schemat. Momentami mam wrażenie, że jest to troszeczkę z jej strony naiwne. Na samym końcu kobieta mówi o tym, że przejść przez to wydarzenie pomógł jej Bóg, wówczas gdy kilka stron wcześniej wspomina o tym, że miała wrażenie, że Go przy niej nie ma.


Jedyne co możnaby powiedzieć jako "podobało mi się w niej" to scena, gdy dziewczyna nie daje sobie po prostu rady już z tym co się dzieje. Sytuacja ją przytłacza. Podejmuje próbę samobójczą, oczywiście z niej ratują ją jej rodzice i po tym, zawiera ze swoją terapeutką kontrakt na życie. Jest to 5 punktów, według których ma się stosować niezależnie od sytuacji. Scena ta przemówiła do mnie najbardziej, gdyż lista tych punktów to między innymi zobowiązanie do braku posiadania broni lub innych przedmiotów, dzięki którym może popełnić samobójstwo, zwrócenie się do osoby dorosłej z problemem lub gdy pojawi się myśl samobójcza natychmiastowe zgłosznie się na ostry dyżur.

Wydanie tej książki to dobra decyja na to, aby pokazać ludziom, że świat nie jest podzielony na czarne i białe. Nawet jeśli coś wydaje nam się białe, trzeba dostrzec też to, co jest czarne.

Możliwe, że nie dojrzałam jeszcze po prostu do tej książki, dlatego niestety nie mogę jej Wam polecić. 

KSIĄŻKA NIE DOSTAJE OCENY ZA PRZEŻYCIA, TYLKO ZA ICH PRZEDSTAWIENIE.
Filmowe podsumowanie marca 2020!

Filmowe podsumowanie marca 2020!

Muszę się w końcu do czegoś przyznać. Nie jestem ani serialowa, ani filmowa. Jeśli już naprawdę zasiadam przed komputerem, żeby "obejrzeć film" to naprawdę muszę:
a) mieć dobry humor;
b) umierać z nudów;
c) puszczać sobie coś w tle, a tak naprawdę robić coś innego;

Dlatego musicie wiedzieć, że fakt, że siedzę właśnie przed komputerem i będę po kolei wymieniać filmy i seriale, które obejrzałam to musicie wiedzieć, że to dla mnie naprawdę coś, więc (nie powiem, ale) bardzo ucieszę się z komentarzy na dole wpisu 😁


"Zjawa" (2015)

Moja ocena: 1/10

Jak na film, który zdobył Oskara liczyłam na coś zdecydowanie lepszego. Filmu nie ratują nawet, daprawdę piękne wstawki nagrań krajobrazu.

Obejrzałam ten tylko ze względu na mojego tatę, którego ciekawiło jak wyglądał film, który zgarnął Oskara za najlepszego aktora.






"Tryb samolotowy"


Moja ocena: 5/10

Jeden z przyjemniejszych odmóżdzaczy, który polecam obejrzeć z młodszym rodzeństwem.






"Zaginione dziewczyny" (2020)



Moja ocena: 3/10

Polecam oglądać wieczorem, ale sama przyznam, że film nie zobił na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia.







"Wyspa tajemnic" (2010)

Moja ocena: 1/10

Nudny, zakończenie jak dla mnie zupełnie oderwane od tego, o czym myśleliśmy od samego początku.








"Creed Narodziny Legendy" (2015)


Moja ocena: 9/10

Super akcja, bardzo wciągający film, który polecam obejrzeć w niedzielę z całą rodziną.




"Jak ona to robi?" (2011)

Moja ocena: 7/10

Taka sama sytuacja jak z poprzednim filmem, jednakże tutaj akcja jest troszeczkę wolniejsza.







"Shrek II" (2004)



Oglądałam już tyle razy, że głupio dawać ocenę.







"This is it" (2009)


Moja ocena: 2/10

Film dla fanów Michaela Jacksona, którzy są ciekawi tego, jak powstawały jego koncerty. Język angielski bardzo prosty, dlatego polecam oglądać po angielsku. Ja jednak spodziewałam się zupełnie czego innego po zwiastunie fragmentu.



"Ktoś wyjątkowy" (2019)


Moja ocena: 9/10

Przyjemny, wciąę fan bardzo zwariowany film. Posiada naprawdę fantastyczną muzykę! Jeśli firm nie przypadnie Wam do gustu, to piosenki na pewno!

Opowiada o dziewczynie, której chłopak zerwał z nią po długim czasie. Pokazuje prawdziwą przyjaźń, która jest naprawdę zakręcona. Polecam obejrzeć z przyjaciółkami - śmianie zapewnione.




"Nie ma drugiej takiej"


Moja ocena: 9/10


Film dzięki któremu zrozumiemy, że najważniejsze jest tu i teraz. Polecam zabrać się do oglądania z opakowaniem chusteczek w pobliżu.




Źródła zdjęć: FILMWEB
"Blackpink Księżniczki K-popu" - Adrian Besley 📕📖

"Blackpink Księżniczki K-popu" - Adrian Besley 📕📖

K-popu od już jakoś tak dłuższego czasu nie słuchałam, ale dzięki wydawnictwu Burda, dzięki któremu powstaje dzisiejszy post, trochę do niego wróciłam. Dlatego z chęcią zapraszam wszystkich na wpis o książce dla fanów zespołu Blackpink.



"Blackpink. Księżniczki K-popu" - Adrian Besley 
wydawnictwo: Burda Książki
premiera: 11.03.2020 
ilość stron: 208 stron
cena: 44,00 zł
kategoria: (nieoficjalna) biografia


Blackpink poznałam tak trochę przez przypadek zaczynając od BOOMBAAH i przyznam, że nie jestem żadnym specem od znajomości tego zespołu. Mogę nawet powiedzieć, że sięgnęłam po książkę z ciekawości, czego mogę się dowiedzieć o zespole spod skrzydeł wytwórni YG.

Poprzednia książka "o K-popie" bardzo mnie rozczarowała. Błędów tyle, że głowa mała dlatego, postanowiłam przy tej książce wziąć w rękę czerwony pisak (niczym nauczyciel) i pokolei sprawdzać zdanie po zdaniu i powiem Wam, że był tak trochę wskazany do czego nawiążę za chwilkę. Chciałabym jeszcze wspomnieć tutaj o tym, że pochyliłam się nad książką jako recenzent, ale również jako niegdyś fanka k-popu, dlatego postaram się, aby znalazło się tutaj, jak najwięcej treści ukazującej plusy i minusy książki.

Ale przed treścią... Co tutaj się stało?
Już na 1 rzut oka razi okładka, a najbardziej to, że najbardziej rozpoznawalna członkini zespołu ma najgorsze zdjęcie. Jennie, bo o nią mi tutaj chodzi, na okładce wygląda najmniej korzystnie, co bardzo boli moje fanowskie serduszko, ze względu chociażby na to, że to ją najbardziej stanowałam.

Pozostałe zdjęcia w książce to zdecydowane złoto. Są dobrze wpasowane w układ książki, nie zasłaniają tekstu, ani nie burzą stylistyki tego, co tam znajdziemy są bardzo dobrej jakości i  są korzystne dla każdej z członkiń zespołu, a nawet trochę zabawne - o czym dowiedzą się osoby, które zdecydują się książkę przeczytać.

Ocena treści książki okiem recenzenta:

Książka jest kierowana do osób w wieku nastoletnim, dlatego będąc autorem zdecydowałabym się na użycie słownictwa, które ten przedział wiekowy zrozumiem. Mam wrażenie jakby tłumacz/autorka (nie wiem dokładnie czyja to wina, bo nie widziałam anglojęzycznego wydania) starał się pięknie opisać przedstawione wydarzenia, używając bardzo kwiecistego języka, możnaby nawet powiedzieć że poetyckiego, zupełnie nie oddając sensu tekstu. Bardzo często zostały użyte źle brzmiące słowa tworząc zawiłe konstrukcje, np.

"Lisa wydymała pełne wargi pokryte zalotną czerwienią z serii Modern Rock Red..." 
"Nie trzeba znać koreańskiego, by cieszyć się rymem, rytmem i potoczystością piosenki inkrustowanej zaczepnymi angielskimi wtrętami"
"Bilety sprzedano na pniu"
"Taniec do Ddu-du... składa się z serii powłóczystych ruchów..." 
Kolejną rzeczą, którą zarzuciłabym książce są opisy konkretnych stylizacji dziewczyn. Czasem ciekawe, chwilami jednak nudzące, ponieważ to tak naprawdę opisy ich strojów budują, prawie 200 stron książki. No dobrze, ale nawet jeśli już są opisy  dobrze byłoby, gdyby w pobliżu opisu znajdowały się zdjęcia, ponieważ bez nich nawet ciężko jest przebrnąć przez całą stronę opisu tego, jak w danym momencie prezentowały się idolki. Sprawia to, że tylko osoba, bardzo zainteresowana tematem zajrzy do Wujka Google i sprawdzi o jakiej sukience jest tak naprawdę mowa.

Ocena treści okiem k-poperki:

Oczywiście jeśli chodzi o błędy czysto merytoryczne, znajdziemy tutaj pare kwiatków wynikających z tego o czym już wspomniałam wcześniej, czyli chęci użycia wyszukanego słownictwa, np:

błąd w nazwie wydarzenia "Seoul Music Festival" powinno być "Seoul Music Award"

"(...) wydarzenia charytatywnego, w którym brało udział wielu artystów ze stajni YG", 
lepiej zabrzmiałoby "(...) z wytwórni YG" ponieważ o nią nam chodzi. Idole to nie konie!

I najgorszy przykład
"Praktykanci i praktykantki uczestnicą w niekończącym się obozie dla rekrutów (...)" 
ten przykład po prostu źle brzmi. Daje wydźwięk jakby miało to związek z szykowaniem się na wojnę lub jakąś bitwę.

Chciałabym też naprostować, że "Comeback" to powrót z nową piosenką. Każda piosenka ma swój comeback, nie tylko i wyłącznie ta od razu po debiucie, co można wywnioskować po pierwszych rozdizałach. Słowniczek na końcu wytłumaczył to dobrze.

Skoro już przy słowniczku jesteśmy przyczepiłabym się w nim tylko do wytłumaczenia zwrotu "Unnie".
Unnie używa kobieta, gdy rozmawia ze starszym od siebie mężczyzną. To zwrot "starszy brat". Używają go wszyscy i gwiazdy na scenie i ludzie w codziennym życiu.

"Główna raperka", "główna tancerka"
Nie mogę zrozumieć tego, jak autor (typowo) spisał dane z głębi internetu (pewnie z Wikipedii) danych odnośnie funkcji artystek w zespole.

W "kwestionariuszach" Jenni i Lisy opisując je pisze "główna raperka" przy obu? Obie są głównymi? Nie mogę tego zrozumieć, w końcu Jiyoon i Rose nie rapowały nigdy w zespole, skąd więc przypis, że obie są główne, skoro są jedyne. Można napisać po prostu raperka w obu przykładach, bo żadna z nich jakoś bardziej się nie wysuwa na prowadzenie.

Tak samo rzecz ma się w przypadku tańca. W książce bardzo podkreśla się to, jak dobrze Lisa tańczy, nawet wspomina się o tym, że gdy miała próby z jednym z najlepszych tańcerzy w Korei on nie wiedział czy to on uczy ją czy na odwrót, zaś w kwestionariuszu Rose możemy znaleźć podpis, że ona też jest główną tancerką. Dlaczego?
Z filmu poniżej możemy usłyszeć od samych dziewczyn, że to Lisa tańczy najlepiej.




Chodzi mi tutaj tylko o przypis. Lisa - główna tancerka, Rose - tancerka ;)
Sam przypis "główna" powinien moim zdaniem znaleźć się tam, gdzie dana osoba w zespole się wyróżnia na tle pozostałych. Zaś jeśli zespole nikt się nie wyróżnia (jak np. z rapowaniem) obie artystki radzą sobie powiedziałabym tak samo dobrze, wystarczyłoby napisać - "raperka". 

Moja ocena: 6/10 📕📖

Oczywiście nie odbieram książce tego, że research jest naprawdę porządny, czego może pozazdrościć książka o BTS wydawnictwa We need Ya. Nie ukrywam, że sama z książki sporo się dowiedziałam, np. pierwszy raz usłyszałam o pomyłce mikrofonów Lisy i Jennie, przez co dziewczyny z trudem mogły śpiewać, bo w słuchawce leciał im zupełnie inny tekst.
Nie uważam jednak, że popularność dziewczyn można uznać za idelną do napisania książki, świadczy o tym chociażby ilość wydanych pełnych albumów (ich liczba wynosi zero).

Książki niepolecam, jednakże jeśli interesuje Was opis tego, co dziewczyny mają na sobie lub samej historii powstawania zespołu jak najbardziej możecie tą książkę kupić, bo znajdziecie to czego oczekujecie ;)

Bardzo dziękuję wydawnictwu Burda za egzeplarz książki o koreańskich idolkach z zespołu Blackpink.



"Sposób na Francuza" - Alicja Skirgaiłło 🕮📕

"Sposób na Francuza" - Alicja Skirgaiłło 🕮📕

Aurelia to dwudziestoparolatka, otwierająca właśnie studio tatuażu w stolicy Polski. Ma paczkę swoich znajomych z którymi jest bardzo blisko, a szczególnie ze Zbójem, z którym od czasu do czasu korzysta z przyjemności życia.😉😜 Nie są razem, ale zachowują się jakby, coś do siebie czuli.
Ojciec Aureli, Marek, w tym samym czasie pragnie rozpocząć współpracę z francuską firmą prowadzoną przez polskie małżeństwo, nad projektem do nowych perfum.
Pewnego dnia odbywa się spotkanie, na które po imprezie wpada spóźniona Aurelia. Od kobiety strasznie czuć tani alkohol, a wzrok przykłuwa jej bardzo krótka spódnica, wysokie szpilki i rozmazany makijaż, co od razu po jej wejściu do sali komentuje Francuz Theo, syn współwłaściciela nadchodzącego projektu.



Forma: rozdziały są kilku-stronnicowe napisane odważnym stylem, który może nie spodobać się osobom nie przepadającym za luźnym stylem pisanych historii.

Moja ocena: 10/10
Sposób na Francuza to zdecydowanie pozycja, która przypadnie do gustu wszystkim moim czytelniczkom, uwielbiającym książki o przypadkowej miłości, w której pełno jest dram i absurdów. Zakochałam się w niej od kilku rozdziałów.

Francuz, Theo to zdecydowanie ideał wielu kobiet. Przystojny, romantyczny elegancki za razem. Mężczyzna twardo stąpający po ziemii, który na pierwszym spotkaniu z córką współwłaściciela projektu, zwrócił uwagę na jej strój przypominający mu pannę lekkich obyczajów.

Nie bał się konsekwencji swoich czynów, a w momencie zagrożenia stawiał mu czoła.
Główna bohaterka książki jest zakręconą kobietą, żyjącą dla zabawy oraz przyjemności. Poznając Theo ma ochotę się na nim zemścić, choć mężczyzna bardzo jej się podoba i chętnie mu się odda. Pewnego wieczoru zaprasza do swojego domu Zbója, z którym to ma wzbudzić zazdrość w jeszcze dotąd nieznanym Francuzie. Jednakże jej plan bardzo udanych igraszek z mężczyzną (bierze w łeb) przez co zmusza go do wspólnego skakania po łóżku wydając okrzyki radości (niczym te z udanego pożycia). Dziewczyna czuje się idiotycznie, gdy chwile później w jej pokoju zjawia się półnagi Francuz śmiejąc się z zaistniałej sytuacji. Myślał, że to przyjemność zakochanych, zaś wchodząc do pokoju bardzo się zdziwił zastając młodych w sytuacji, kiedy w bieliźnie skaczą po łóżku.

Godny polecenia romans, który doprowadzi nie jedną kobietę do łez, płaczu, ukrytego uśmiechu lub motylków w brzuchu. Bohaterowi są zarysowanymi silnie postaciami, co doda naszej historii smaku, zaś sama akcja po prostu płynie działając na naszą wyobraźnie - sprawia, że nie chcemy jej kończyć.



Bardzo dziękuję wydawnictwu oraz autorce za egzemplarz wspaniałej historii, którą na pewno polecę jeszcze wielu osobom.


"Tylko seks" Mira Gross 📙🕮

"Tylko seks" Mira Gross 📙🕮

Nie wierzę, że to piszę, ale od dnia dzisiejszego muszę zrobić sobie przerwę od romansów/erotyków. Dlaczego? Na to pytanie odpowiem w dziesiejszym poście. Zapraszam!

Błażej jest studentem ostatniego roku magisterki, który chce zarobić dużo pieniędzy w krótkim czasie. Kolega namawia go do sprzedania własnego siebie w ręce kobiet, które są w stanie wiele zapłacić za przyjemności.

Liliana to żona Sebastiana, na którego końcie widnieje tyle zer, ile możemy wbić w kalkulator. Jest niezwykle bogaty. To właśnie ją pewnego dnia Błażej podrywa w jednym z centrów handlowych wchodząc do przymierzalni, w której kobieta mierzy bielizne. Zwraca wówczas uwagę kobiety, która kilka minut później zaprasza go na lot do Fuerty. Nie zdradza chłopakowi, że będzie lecieć z nią do miejsca, w którym znajduje się jej mąż. Małżeństwo z nim to tylko układ, tak jak związek z Błażejem, z którym liczy się tylko i wyłącznie seks, nic więcej.


Jej układ z mężem polega na tym, że oboje mogą kochać się z kim tylko zechcą i druga strona nie może mieć wpływu na to, kto to będzie. Są ze sobą związani tylko z jednego powodu. Sebastian jest gejem, jednakże przez to, że żyje w świecie show-biznesu, musi się ukrywać. Zanim pojawił się Błażej, Liliana miała u swojego boku "Cichego". Mężczyznę, który wyciągnął ją z bardzo brudnej przeszłości w jakiej tkwiła przed laty. Byli w sobie zauroczeni, lecz gdy "radar Lilki wyczuł przystojnego Błażeja", zostawiła go.

Przebywając cały czas w towarzystwie Błażeja, kobieta zakochuje się w nim. Mężatka nie może rozstać się z mężem dla sporo młodszego chłopaka. Co prawda nigdy nie kochała się z mężem, ale jest pewna, że jeśli tylko sprzeciwi się jego woli, źle to się dla niej skończy.

Forma: Autorka pisząc książkę zasotowała narrację z dwóch perspektyw: Liliany oraz Błażeja. Rozdziały są krótkie i przeplatają się, przez co mamy okazję poznać to samo zdarzenie z dwóch perspektyw. Niejednoktotnie jedna wypowiedź jest powtarzana w celu odkrycia tego, co tak naprawdę miała na myśli bohaterka oraz co poczuł drugi bohater w kolejnym rozdziale.

Moja ocena: 7,5/10 
Po poprzedniej książce wydawnictwa Inanna, byłam troszeczkę sceptycznie nastawiona do kolejnej książki tego wydawnictwa. Do teraz, gdy piszę tą recenzję nie wiem czy książka, którą przeczytałam była dobra czy zła, jednak jestem pewna tego, że na jakiś czas trzeba zwolnić z erotykami.
Wszystko dlatego, że to co się tutaj dzieje jest nie do opisania.

Język chwilami jest... niesmaczny, wręcz przesadzony. Chwilami byłam zażenowana bezpośrednością z jaką autorka opisała sceny, które moim zdaniem można napisać ze smakiem - tak, że aż czuje się motylki w brzuchu i nie mówię tu o subtelności. Nawet najostrzejsze sceny da się napisać tak, że czytelnik pochłonie książkę w dzień. Tutaj niestety dobry potęcjał został zmarnowany, jeśli chodzi o niektóre chwile bliskości.

Zdaję sobie sprawę, że mówiąc o sytuacjach, w których znajdujemy się sam na sam z drugą osobą nie używamy wyszukanego słownictwa. Jednakże powinniśmy też rozgraniczyć dialog od opisu.
Dialogi - oczywiście lepiej, jeśli są jak najbardziej naturalne, zaś jeśli chodzi o opis sytuacji, z racji tego, że jest to tekst czytany, mamy możliwość nad zastanowieniem się nad tym, czy słownictwo, którego używamy nie warto zamienić na coś bardziej subtelnego(mniej naturalnego), co sprawi, że lektura będzie troszkę delikatniejsza, niż brutalna, unikniemy powtórzeń i po prostu czytelnik zrozumie książkę w dobry sposób. Co do tego, autorka z dialogami zdecydowanie się obroniła, jeśli chodzi o opisy, jak dla mnie tak jak wspomniałam, momentami były niesmaczne.

Sama fabuła jest naprawdę bardzo dobra. Wszystko jest logiczne i naprawdę bardzo przyjemnie brnie się przez kolejne to zdania, choć zakończenia nie wybaczę do końca mojego czytelniczego życia. No chyba, że powstanie kontynuacja. *wink* *wink*😉
"Tylko sex" to książka, w której znajdziecie nie tylko to, o czym mówi sam tytuł, ale także wiele postaci, które są pewne swoich celów. Nie ma tutaj osób nie pewnych swoich decyzji. 
To pierwsza książka, którą przeczytałam w moim życiu ukazująca mężczyznę jako tego, który wykonuje polecenia kobiety, co było naprawdę bardzo ciekawym doświadczeniem.
Liliana to osoba, która rozdaje karty, zaś Błażej należy do osób, które muszą podporządkować się muzyce, która dla niej gra. Obaj momentami zamieniają się rolami. Są ambitni oraz pewni swoich decyzji, ale zdarza się, że zmieniają twarz stając się potulnymi jak owieczki (np. gdy trzeba porozmawiać z Sebastianem.) Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowanymi postaciami z przeszłością, która (można tak powiedzieć) będzie miała znaczenie do samego końca.  

Ja przy książce bawiłam się naprawdę dobrze, dlatego mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu.
❌SPOILERY❌

Czy w tej książce wygrała miłość?

Jestem skłonna powiedzieć, że nie koniecznie. Zachowania bohaterki w  końcowym etapie książki, wskazywałyby na to, że będzie dobrze. Zostawi męża i wspólnie z dużo młodszym od siebie mężczyzną ułoży sobie życie. Wszystko zmienia się i bohaterka nie postępuje zgodnie ze sobą samą, zgodnie z tym co byłoby dla niej "lepsze".
Może i w książce myśli i wypowiedzi Liliany wskazują na to, że to co robi jest tym "właściwym", że postępuje zgodnie z samą sobą. Czuć, że to co robi, nie jest faktycznie tym co chce. Wybiera męża od którego jeszcze kilka stron wcześniej chciała uciec. Nie miłości tylko pieniądze, które przez większość książki nie miały dla niej większego znaczenia. Liczyła się tylko przyjemność.

KONIEC SPOILERÓW❌

"Tylko sex" - Mira Gross
"Tylko seks" - MIra Gross
ŹRÓDŁO ZDJĘCIA: TANIAKSIĄŻKA.PL

wydawnictwo: Inanna
data premiery:
pochodzenie: Polska
cena: 34,99zł
kategoria: erotyk

Bardzo dziękuję wydawnictwu Inanna za współpracę i za możliwość zrecenzowania książki. 🖤
Wydawnictwo Inanna

"Vicious" - V.E.Schwab 📕 wyzwanie książkowe od Natalii 📕📖

"Vicious" - V.E.Schwab 📕 wyzwanie książkowe od Natalii 📕📖

Co gdyby tak umrzeć i zmartwychwstać zdobywając losowo wybraną przez życie moc, która sprawi, że będziemy postrzegani jako PonadPrzeciętni?

Jestem świeżo po przeczytaniu książki z polecenia Zacisze Książkoholiczki,  z którą w najbliższym czasie, kto wie może tak zostanie i będziemy sobie robić takie wyzwania częściej, poleciłyśmy sobie nawzajem kilka książek, których recenzje  w najbliższym czasie będziemy wrzucać na własne strony.


Victor to zdecydowanie jeden z najbardziej szalonych ludzi, który wraz z przyjacielem w ramach projektu na studiach decydują się napisać pracę o ludziach PonadPrzeciętnych. Ponadprzeciętny to człowiek, który na skutek śmierci doznał zjawiska określanego jako DBŚ, czyli doświadczenia bliskiego śmierci i... odżył. Wiem, że teraz ciężko jest Wam w to uwierzyć, ale w książce Victori Schwab wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że mężczyźni decydują się na to, aby jeden z nich (w ramach eksperymentu) zamienił się w osobę ponadprzeciętną. Po nieudanej próbie na Victorze, decydują się zmienić i wykonać doświadczenie na Elim, który otrzymuje moc ekstremalnie szybkiego gojenia się ran, tym samym stając się odpornym na wszelkiego rodzaju rany, zostając niezniszczalnym.

Victor w zazdrości  również postanawia zostać ponadprzeciętnym, w czym pomóc ma mu dziewczyna przyjaciela. Pomaga mu wejść do laboratorium, zabiciu i reanimacji. Udaje się za pierwszym razem, jednakże dziewczyna umiera. Śmierć doprowadza jej chłopaka do szału, który chce zabić Victora wcześniej wsadzając go do więzienia.

Po 10 latach mężczyzna wychodzi z więzienia. Nie sam. Chce odnaleźć przyjaciela i zemścić się.
Próbując odnależć Eli'ego, znajduje kolejną osobę Ponadprzeciętną, którą również chciał zabić jego były przyjaciel, co mu się nie udało, gdyż dziewczyna potrafi wskrzeszać zmarłych.

Jaką "moc" chciałabym posiadać z przedstawionych w książce? 
Poznajemy Serenę siostrę Sydney, która na skutek pewnych wydarzeń przeciwstawiła się siostrze i chce jej śmierci. Jej "moc" polega na tym, że wszystko dzieje się po jej myśli. Nie da się  sprzeciwić jej słowom, zaś ciężko też przy niej skłamać. Potrafi omamić nie tylko kobiety, ale również mężczyzn, którzy dość szybko jej się nudzą, oddając jej wszystko co chce, nie sprzeciwiając się.
Z typowego, powiedziałabym racjonalnego punktu widzenia lepiej byłoby wybrać umiejętność Eliego, który tak jak już wcześniej wspomniałam posiada moc szybkiego leczenia się z zadanych mu ran.
Myślę, że te dwie umiejętności byłby najbardziej satysfakcjonującym mnie wyborem, aby nie zdradzać pozostałych umiejętności bohaterów.
Moja ocena: 7/10 
Czy ta książka mi się spodobała? 
I tak i nie. Początkowo ze względu na odmienność tematyczną, ponieważ umówmy się rzadko spotyka się książki, w których bohaterowie nie są obiektywnie "dobźi", tak. Książka jest okraszona zdecydowanie mroczniejszym klimatem, bez górnej granicy wiekowej, która nie przypadnie do gustu każdemu. Zdecydowanie ze względu na elementy fantasty i sam klimat, ponieważ książka momentami nie nadaje się (moim zdaniem) dla młodszych czytelników (takich 10 lat i niżej). Chociaż  klimat bardzo fajnie pomaga oddać całą akcję. Polecam czytać w nocy, no wiecie dla oddania klimatu, ponieważ tak naprawdę on tutaj jest najważniejszy i robi całą książkę.

Bardzo podobało mi się umieszczenie w tym ciemnym, złym, mrocznym klimacie małej jasnowłosej dziewczynki (no dobra nie przesadzajmy nie niemowlęcia, tylko dziewczynki w wieku około 12 lat), która miała kluczowe znaczenie w całej książce. Taka mała, a jaka cwana 😂

Kolejnym powodem dla którego warto przeczytać tą książkę jest to, że każda postać pojawiająca się przynajmniej w dwóch rozdziałach, ma jakieś znaczenie i po coś tak naprawdę została stworzona, co łączy się również z tym, że postaci jest wiele. Ilość wydarzeń momentami mnie przytłaczała, jednakże zakończenie, pozornie proste do wymyślenia, bardzo przypadło mi do gustu - nie wiadomo do końca, kto tak naprawdę wygra.




"Love & Gelato" - Jenna Evans Welch 📕

"Love & Gelato" - Jenna Evans Welch 📕

Lina, czyli tak naprawdę Carolina (moja imienniczka) to panienka, której mama przed śmiercią opowiadała historię o pewnym mężczyźnie o imieniu Howard, którego kochała ponad życie. Gdy  zmarła na raka trzustki, dziewczyna wyrusza do Włoch, aby poznać tajemniczego bohatera wielu jej historii, który jak się okazuje jest jej ojcem i mieszka na cmentarzu, ponieważ pełni tam role stróża grobów amerykańskich zółnieży poległych we Włoszech za czasów II wojny światowej. Carolina nie rozumie języka, mieszka z ojcem na cmentarzu, dlatego jedyne o czym myśli po przylocie do Włoch to powrót do domu. Zupełnie nie rozumie, jak jej matka mogła związać się z kimś pokroju Howarda, jednakże pewnego dnia na jej łóżku znajduje pamiętnik matki, w którym na pierwszej stronie dostrzega napis "Popełniłam błąd".

"Love & Gelato" - Jenna Evans Welch

"Love & Gelato" - Jenna Evans Welch 

wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ilość stron: 326 strony
data premiery:
cena: 33.00zł
kategoria: młodzieżówka

Zaciekawiona Lina chce odkryć, co jest błędem opisanym w pamiętniku. Czytając go odkrywa, że mężczyzna którego kochała jej matka oznaczony jest "X".
Międzyczasie poznaje Lorenzo, z którym zwiedza wspaniałe, włoskie miejsca, opisane w pamiętniku jej matki. (Lorenzo jest bardzo słodki o urodzie typowego Włocha, ale jest też trochę dupkiem).

SPOILER
Postanawia wraz z przyjacielem odwiedzić uczelnie oraz poznać piekarnie do której uczęszczała. Pewnego dnia pyta o nią Howarda, który nie zna ulubionej piekarni matki. Przeżywa szok, gdy odkrywa, że jej ojcem jest kto inny.
KONIEC SPOILERÓW

Dlaczego Lorenzo jest dupkiem?
Wszystko dlatego, że ma dziewczynę, a próbuje wzbudzić nie tylko w bohaterce, ale głównie w czytelniku poczucie, że to właśnie on jest dla niej idelany. Międzyczasie Lina poznaje  chłopaka, przy którym serce jej przyśpiesza, głównie ze względu na wygląd, bo poza nim to w głowie tak średnio ma poukładane, ale to nie jest to. W momencie, w którym ona chce z nim być, nawet wyznaje mu to, co do niego czuje, on się od niej odwraca. (No dobra później może nadrabia, to co zepsuł, ale w momencie, kiedy to robi, już stracił w moich oczach. Teraz się odezwie grono dziewczyn i mam nadzieje nie tylko dziewczyn, które powiedzą "ej o co Ci chodzi? Przez tą jedną sytuację zmieniłaś o nim zdanie?" A ja Wam na to, tak niestety. Jestem kobietą nawet bardzo wrażliwą i takie rzeczy mnie dotykają).

❌O co mi chodzi? SPOILER ❌
W momencie, w którym Lina wyznaje uczucia Lorenzo, to wszystkiemu głównie winna jest Mimi, która stoi przy chłopaku i wiedząc (na pewno wiedziała, bo nie jest taka głupia), że zależy mu na innej, nie dopuszcza nawet do tego, aby porozmawiał z Liną, przez co od razu po tym jak ona wyznała mu uczucia i on przyznaje, że dziewczyna również zamąciła mu w glowie, odchodzi od niej zasmucając dziewczynę, która specjalnie dla niego kupiła nawet "TĄ sukienkę". W późniejszym czasie przeprasza ją, mówiąc że zerwał z Mimi i że nadal ją kocha.
KONIEC❌SPOILERU


Książka należy do zdecydowanie najprzyjemniejszych i najlżejszych książek, jakie kiedykolwek przeczytałam, jednakże jest również chwilami nudna, gdyż akcja toczy się dosyć wolno.

Fabuła pozwala na to, aby czytać bez większego wysiłku i bezproblemowo rozumieć zdanie po zdaniu. Włoskie wstawki w postaci zdań/słów są bardzo fajnym pomysłem, tym bardziej, że na samym dole mamy tłumaczenia podanych zdań.
Lekka i przyjemna, ale równie zwiewna i ulotna, dlatego myślę, że nie zostanie w Waszej pamięci na długo. Tak naprawdę oprócz tego, że książka jest przyjemna, nie mam nic więcej do powiedzenia, ponieważ książka niczym się nie wyróżnia.


Moja ocena: 5/10
3 filmy na wieczór z przyjaciółką

3 filmy na wieczór z przyjaciółką

Każda z nas potrzebuje czasem chwili odpoczynku. No wiecie. Takiego restartu. Wciśnięcia chociaż na chwilę guzika z napisem "TURN OFF". Wtedy zazwyczaj albo chcemy pobyć same, albo spotykamy się z naszą bratnią duszą. Przyjaciółka? Chłopak? Kto nas lepiej zrozumie jak nie przyjaciółka? No właśnie. Przed Wami 3 filmy idealne na wieczór z przyjaciółką.



Osobiście z moimi przyjaciółkami uwielbiamy filmy, które nie dość, że są śmieszne. Za każdym razem wybór pizzy trwa tyle, ile wybieranie filmu, a jak przyjdzie, co do czego połowę filmu przegadacie śmiejąc się z nieudolnego zarywania kolegi do twojej przyjaciółki.

Zacznę od filmu, z którym zaczęłam wraz z przyjaciółkami podbijać szczyty polecanych list na Filmweb'ie.

Druhny (2011)
reż. Paul Feig
czas trwania: 2 h 5 min.
gatunek: komedia romantyczna
możemy znaleźć na cda

Po udanej nocy Annie dowiaduje się o tym że jej przyjaciółka, Lilian wychodzi za mąż, natomiast ona zostanie jej pierwszą druhną, nie wiedząc co się za niedługo wydarzy i jak bardzo zmieni się jej relacja z przyjaciółką. Na spotkaniu z okazji zaręczyn Annie poznaje pozostałe druhny: Megan, Beccę, Ritę oraz Helen, z którą nie nadają na tych samych falach, przez co w dalszym rozwoju filmu, widzimy jak bardzo kobiety starają się o większe zwrócenie uwagi panny młodej. Wybierając suknie dla druhen, w bardzo drogim sklepie, do którego kobiety udają się za namową Helen, spierają się o jej krój oraz kolor. Nie mówiąc już o tym, że panna młoda załatwia się na ulicy w bardzo drogiej sukni ślubnej.


Rodzinne rewolucje (2014)
reż. Frank Coraci
czas trwania: 1 h 57 min.
gatunek: komedia
możemy znaleźć na Cda

Lauren jest samotną mamą dwójki chłopców. Pewnego dnia postanawia umówić się na randkę w ciemno, na której poznaje Jim'a - samotnie wychowującego ojca 3 dziewczynek. Randka była fatalna, jednak ciekawe okoliczności wpływają na to, że ta dwójka spotyka się ze sobą jeszcze dwa razy. Raz w sklepie, gdzie (ona) musi kupić gazetę (dla mężczyzn) dla swojego syna, natomiast on
kupując podpaski dla swojej córki. Drugi raz, spotykają się w Afryce na wyjeździe ze swoimi dziećmi. Zmuszeni przez los, muszą przetrwać cały wyjazd razem, tym samym zbliżając się do siebie. Nie brakuję tutaj wielu łez wywołanych przez śmiech. Przemiłe zaskoczenie.




Jak myśli facet (2012)
reż. Tim Story
czas. trwania: 2 h 2 min.
gatunek: komedia romantyczna
możemy znaleźć na Cda

Film, który teraz Wam przedstawię, jest całkiem ok, nie powiem, że jest fenomenalny, bo gdyby przyszło mi wybrać najlepszy z filmów, które Wam podam, pierwszego miejsca by nie zajął. Mówię tak, ponieważ podczas oglądania tego filmu, wraz z moją przyjaciółką, skupione byłyśmy zupełnie
na czym innym.

4 przyjaciółki, nie mogące poradzić sobie z facetami, postanawiają zacząć działać i zmieniać swoje życie według wskazówek Steve'a, autora poradnika "jak myśli facet". Wszystko układa się doskonale, do czasu, gdy poradnik słynnego autora nie trafia w ręce mężczyzn.













Copyright © 2014 StrażniczkaFoxTribus , Blogger