"Descendants of the Sun"  - 태양의 후예 💻

"Descendants of the Sun" - 태양의 후예 💻

Na terytorium Urku wybucha wojna, gdzie zostają wysłane oddziały ONZ - Alpha Team. W ich szeregach działa głównodowodzący Yoo Shin Jin oraz jego przyjaciel Seo Dae Young. Przed wyjazdem przez przypadek poznają lekarkę szpitala Dr. Kang Meo Yeon. Okoliczności tegoż spotkania są niezwykle zaskakujące, gdyż poznają się po tym, jak złodziej, który wcześniej ukradł portfel Seo Dae Young'owi, został pobity. Gdy koreański szpital dowiaduje się o wojnie w Urku, postanawia wysłać tam swoich lekarzy.


"Descendants of the Sun"

Nazwa koreańska: 태양의 후예
ilość odcinków: 16
czas odcinka: do godziny
reżyseria: Lee Eung Bok, Baek Sang Hoon
pochodzenie: Korea Południowa
kategoria: romans, medyczno-wojskowy, akcja
czas emisji: 24.02.2016- 22.04.2016
Główni aktorzy i ich postacie: 
  • Song Joong Ki jako Yoo Shin Jin 
  • Song Hye Kyo jako Kang Meo Yeon
  • Kim Ji Won jako Yoon Myung Ju
  • Jin Goo jako Seo Dae Young






Akcja: 
Jestem zupełnie pewna, że ta drama spodoba się wielu osobom. Wszystko dlatego, że nie brak w tej dramie humoru oraz akcji. Ile dram nie obejrzałam (póki co 3 w całości 😅) jeszcze nigdy nie zetknęłam się z taką, w której co chwila coś się dzieje. Nie ma miejsca na nudę. Nie jeden film pochodzący z polski może zazdrościć tylu emocji.

Dr Kang Meo Yeon jest naprawdę przesympatyczną i prześliczną osobą, która całą sobą pokazuje to, że jest lekarką nie tylko z zawodu ale także z zamiłowania. Kapitan Głównodowodzący Yoo Shin Jin cały czas podejmujący ryzyko, pragnie aby młoda lekarka zwróciła na niego uwagę, potraktowała go jak mężczyznę, z którym może być już na zawsze. Barierą stojącą pomiędzy zakochanymi jest fakt iż on rani ludzi, niejednokrotnie zabija oraz stawia się w wielu sytuacjach zagrożenia, natomiast ona daje z siebie wszystko, aby pozwolić poszkodowanym żyć, aby po raz kolejny mogli stanąć na nogi i doświadczać tego jaki świat jest piękny.

Gdy w Urku zawala się pewna konstrukcja (przepraszam, nie pamiętam dokładnie jak się nazywa), wówczas na pomoc poszkodowanym przybywa drużyna Alfa. Podczas akcji ratunkowej znajdują dwójkę Koreańczyków, którzy pracowali na budowie. Jeden z nich jest szefem, natomiast drugi pracownikiem. Obaj posiadają rodziny, jednakże nie możliwym jest ocalenie obojga, gdyż są "połączeni" konstrukcją, która uniemożliwia uratowanie ich obydwojga. (Niestety jest to bardzo straszne do opisania, dlatego ze względu na czytelników ze słabszymi nerwami, nie opiszę tego).

W dramie oboje aktorzy stworzyli wspaniały, zgrany zespół, dla którego z uśmiechem ogląda się dalsze odcinki.


Wątek trochę bardziej drugoplanowy ale też ważny to wątek przyjaciela kapitana, Seo Dae Young'a.
Opowiada o jego związku z Yoon Myung Ju i o tym jak długą drogę trzeba przejść, aby dojść do własnego celu. Ten wątek jest jednym z (jak dla mnie) najbardziej pokręconych i typowych dla dram. Wszystkie osoby, które oglądają K-dramy mogą domyślać się o czym mówię.
(Jeżeli nie tutaj lekka podpowiedź - Back, Again, Back, Again). Krótko mówiąc mamy tutaj mowę o wielu wzlotach i upadkach związku przyjaciela kapitana głównodowodzącego.


Muzyka:
Mówią, że połowę filmu stanowi muzyka i że w mniejszym lub większym stopniu to ona decyduje o ogólnym odbiorze danego serialu/filmu czy też teledysku. Tak było również w tym przypadku. Muzyka doskonale oddaje kllimat scen. Jest wzruszająca, doskonale wpleciona w poszczególne sceny, ukazująca emocje... Zresztą zobaczcie sami:

(Podsunę Wam tutaj, jedną z piosenek, w której się po prostu zakochałam. W linku poniżej znajdziecie składankę wszystkich piosenek występujących w dramie.)


Przy tej piosence, w każdym momencie, w którym się pojawiała aż kręciły mi się łezki w oczach. To jedna z tych lepszych piosenek tej dramy.

Bohaterowie:
Co do aktórów grających nasze główne postacie. Uważam, że każdy z nich został idealnie dopasowany do swojej roli, no może oprócz postaci takiej jak Ri Ye-Hwa graną przez Jeo Soo Jin, jednakże to postać epizodyczna, która nie wpływa za bardzo na akcję.

Dr. Kang oraz Kapitan Yoo byli niesłychanie zgrani, jak się okazało nie tylko w serialu, ale także i w życiu, ponieważ w 2017 roku odbył się ich słub. - Fakt ten, był dla mnie niezwykle zaskakujący, ponieważ bardzo podobało mi się ich dopasowanie, jednakże teraz, gdy piszę tę recenzję, okazuje się, że małżeństwo Song, będzie już za chwilę miało sprawę rozwodową. Szkoda...


Moja ocena: 9/10
Drama, która na pewno spodoba się wszystkim fanom koreańskiego kina akcji. Oczywiście, oglądając k-dramy musicie na niektóre sceny patrzeć z dużym przymrużeniem oka, ponieważ kino w Azji oraz Europie bardzo się różni. Gesty, reakcje oraz kwestie aktorów są zupełnie inne od tych, które znajdziemy w polskich filmach czy amerykańskich. Poza tym moja ocena mówi sama za siebie.

"Nieczyste więzy" - K.N. Haner 📙 PRZEDPREMIEROWO

"Nieczyste więzy" - K.N. Haner 📙 PRZEDPREMIEROWO

"Nieczyste więzy" przyszły do mnie niewinnie zapakowane z czekoladkami.
Pozory mylą, o tym dzisiaj w mojej recenzji książki K.N. Haner "Nieczyste więzy".



"Nieczyste więzy"
K.N. Haner
wydawnictwo: Między słowami
ilość stron: 352
data premiery: 4 września 2019
kategoria: romans, dark romance, New Adult;


352-stronicowa książka, która zdecydowanie zaskoczyła mnie pod wieloma względami. Choćby pod tym, że jest napisana przez polską autorkę, po której nie spodziewałabym się takiej historii.

Claire jest kobietą o trudnej przeszłości, przez całe życie mieszkała z dziadkami, ponieważ jej matka zmarła przy porodzie. Obecnie dostała się na staż w międzynarodowej korporacji zajmującej się handlem, w której zajmuje się analizą wydatków. Przez problem, z którym zmaga się od dzieciństwa dziadkowie wysyłają ją do psychiatrów, szukając pomocy. Na jednej z nich poznaje doktora Douglasa, który za wszelką cenę stara się pomóc. Ich sesje terapeutyczne przebiegają pomyślnie, dopóki Claire nie zaczyna flirtować z mężczyzną. Spotkania stają się częstsze oraz bardziej intymne, gdyż dziewczyna z pacjentki zostaje kochanką Doktora, która spełnia wszystkie jego mroczne fantazje.


Troszeczkę się zawiodłam. Chociażby ze względu na to, że więcej w tej książce było seksu niż tak naprawdę treści podchodzącej pod kategorię "thriller", pod którą książka była promowana.Myślałam, że zastanę dobry thriller, tym bardziej, że poprzednia książka tej autorki, "Ring Girl" bardzo mi się podobała.
 Opis z tyłu książki jest mało zachęcający - mało o sobie zdradza. Zaryzykowałabym również stwierdzenie, że ta książka trochę sama nie wie, czym ma być. Okładka wskazuje na romans, tak samo jak opis z tyłu, który ma kilka podstaw do stworzenia dobrego thrilleru, jednakże nadal wszystkie gwiazdy na niebie wskazują na to, że książka jest romansem/erotykiem.
 Mało tego, sceny przedstawione w książce, nie są w żadnym stopniu (ani trochę) cukierkowe czy słodkie, są bardzo odważnym posunięciem ze strony autorki w węższe grono czytelniczek.
To zdecydowanie powieść, która może nie dotrzeć do osób słabych psychicznie lub po prostu takich, które nie przepadają za literaturą typu "dark romance".


Moja ocena: 1/5
Książka była dla mnie jedną z tych, o których dobrego słowa nie powiem, ponieważ nawet w 40% nie przypadła mi do gustu. Zakończenie każdego wątku jest przewidywalne. Sama akcja nie jest jakaś szczególna, wszystko opiera się na przyjemności fizycznej. Mało w niej po prostu życia, codzienności. Główna bohaterka jest nie do zniesienia. W całej głupocie jej czynów, zdarzają się przebłyski, które wskazują poprawną drogę, jednakże za każdym razem wygrywa pożądanie, którego moim zdaniem w książce jest po prostu za dużo. Współlokatorzy dziewczyny są bardzo niezidentyfikowani, jeżeli chodzi o ich pozycje w książce, raz chcą być mili, natomiast za drugim razem śmieją się z niej i obgadują - realistyczne? Może tak, ale z mojego punktu widzenia, jako czytelnika, są bardzo nijacy.
Jedyną pozytywną postacią w książce jest Lucas, przełożony Claire, któremu zależy na dziewczynie i widać to od początku ich znajomości. Jest ciepły, miły oraz co najważniejsze normalny. Nie zależy mu na bliskości, tylko na samej rozmowie czy obecności. Sceny erotyczne, pomijając oczywiście co, kto lubi, są jak dla mnie chwilami obrzydliwe.


Nadal uważam, że styl w jakim pisze Pani Kasia jest po prostu fenomenalny, prosty (dosłowny i konkretny), ponieważ gdyby nie to za pewne nie skończyłabym tej lektury.


Dziękuję wydawnictwu "Między słowami" oraz autorce, Pani Kasi Haner za możliwość przeczytania książki przed premierą.

Premiera już w środę - 4.09.2019 !


PS Cały czas zastanawiam się o co chodzi z kobiety z wężem na okładce. Hmmm... Jakieś pomysły o co mogło chodzić?




"Siła jej piękna" - antologia / audiobook 📒

"Siła jej piękna" - antologia / audiobook 📒

Siła jej piękna to spis 8 historii od polskich autorek takich jak:
Agnieszka Opolska, Agnieszka Sudomir, Agnieszka Zakrzewska, Alicja Wlazło, Anna Karnicka,Daria Skiba, Małgorzata Falkowska, Maria Zdybska, które udowadniają, że każda z nas, kobiet, jest inna i ma siłę, która w niej drzemie, mimo różniącego nas otoczenia.






"Siła jej piękna" 

autorki: Agnieszka Opolska, Agnieszka Sudomir, Agnieszka Zakrzewska, Alicja Wlazło, Anna Karnicka,Daria Skiba, Małgorzata Falkowska, Maria Zdybska;
wydawnictwo: Wydawnictwo Inanna
premiera: 8 marca 2019
ilość stron: 360
pochodzenie: Polska
kategoria: literatura obyczajowa,

Forma: Pierwszy raz, na moim blogu, podjęłam się napisania recenzji audiobook'a. Przyznam, że to bardzo miłe zaskoczenie, jednak wydaję mi się, że gdybym miała książkę w ręce, zdecydowanie lepiej bym ją odebrała.

Treść: Tak jak powiedziałam historii jest 8, dlatego zdecydowałam, że podzielę się z Wami moją opinią na temat 3 najlepszych, które zapadły mi w pamięci i na pewno na długo w niej pozostaną. (Kolejność od najlepszej)

"Angielski przy okazji: Pigmalion Angielski z Georgem Bernardem Shaw" - recenzja 📘

"Angielski przy okazji: Pigmalion Angielski z Georgem Bernardem Shaw" - recenzja 📘

Gdy rozmawiałam z moimi koleżankami na książkowe tematy, pewnego dnia zeszłyśmy na temat powieści po angielsku. Wiele z nich bardzo ciekawi nauka języka poprzez czytanie. W chwili obecnej książka, o której dzisiaj Wam opowiem prawdopodobnie znajdzie się w rękach kolejnej z nich.

Dzisiaj o książce po angielsku, bardzo fajnej książce po angielsku. 

"Angielski przy okazji: Pigmalion Angielski z Georgem Bernardem Shaw" - recenzja

Lektura, o której dzisiaj Wam opowiem pochodzi od wydawnictwa IFRANK, które na swoich półkach ma wiele opowieści. Ja zdecydowałam się na historię młodej kwiaciarki i książkę "Pigmalion". 

Fabuła: 
Młoda kobieta o imieniu Liza, jest kwiaciarką. Bardzo biedną, posiadającą ubogi język. Pewnego dnia zrywa się straszna ulewa. Wówczas dwójka przyjaciół zakłada się o to, że jeden z nich w ciągu 6 miesięcy nauczy ją pięknej mowy i wprowadzi na salony. Dziewczyna zgadza się na podjęcie nauki u profesora Higgins'a myśląc o przyszłości i własnej kwiaciarni na jednej z bogatszych ulic. 

Mi niestety, ta historia nie za bardzo przypadła do gustu, ponieważ nic się nie działo. Jestem zwolenniczką takiego wyważenia akcji - powoli, ale jednak niech coś się dzieje - tutaj niestety szala przeważyła się na stronę nudy. Autentycznie, jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie, wiecie, że książkę czytałam cały lipiec, po średnio 10 stron dziennie. 😐

Metoda edukacyjnego czytania Ilyi Franka:
Cała treść jest podzielona na akapity. Najpierw czytamy akapit z tłumaczeniem, następnie czytamy tę samą treść bez tłumaczenia, czyli "płyniemy bez asekuracji. Wtedy właśnie nasz mózg łączy angielskie i polskie znaczenia w jedną całość". 

Metoda nauki języka w książce, bardzo przypadła mi do gustu. Przeczytałam całą książkę stosując się do niej i muszę przyznać, że pomimo wielu obaw, czyta się bardzo przyjemnie. Wszystko jest zrozumiałe - dopóki jej używamy.

Nie martwcie się, że nie zrozumiecie tekstu.
Ja sama - znając język angielski w stopniu komunikatywnym, popełniając (wiadomo) błędy nie byłam w stanie ciągiem czytać książki bez popatrzenie w tekst po polsku.

Znajdziemy tutaj oczywiście rozmowy bardzo proste, zwłaszcza, gdy wypowiada się kwiaciarka, natomiast rozmowy pomiędzy np. profesorem Higginsem i jego przyjacielem, są bardziej zaawansowane. 

np. tekst kwiaciarki:
Well, if you was a gentleman, you might ask me to sit down, I think" - strona 85 

 tekst profesora Higgins'a:
Pledge of good, Eliza." - strona 113
You see, we're all savages..." - strona 200
Jeżeli nie rozumiecie zdań Pana Higgins'a nie jest to wina jakichkolwiek braków, jest to spowodowane tym, że na co dzień (nie wiem jak Wy, ale ja nie) nie używamy słów takich jak dzikus, czy dobre intencje. Zastępujemy takie słowa prostszymi słowami, abyśmy byli zrozumiani, przez osoby, o słabszej znajomości języka obcego.

"Angielski przy okazji" - recenzja

Podsumowanie: 
Historia w moim odczuciu trochę słaba, myślałam, że przemiana kobiety zostanie pokazana, krok po kroku, tak się nie stało. Natomiast, co do samej metody, jestem pozytywnie zaskoczona.
Ocena za historię: 1/5 Ocena za metodę: 4/5 Ocena za całokształt: 2/5 

Na samym końcu chciałabym podziękować wydawnictwu IFrank, które podarowało mi książkę do recenzji. Jeżeli jesteście zainteresowani czytaniem po angielsku, chcielibyście spróbować i przeczytać "Pigmalion", dzięki uprzejmości wydawnictwu, zachęcam Was do wzięcia udziału w konkursie, który planuję w najbliższym czasie ogłosić. Dlatego koniecznie zaobserwujcie mnie na Instagramie i śledźcie najnowsze wpisy.

Pamiętajcie!
 Język służy do komunikacji, jeżeli nie zrozumiecie od samego początku wszystkiego dosłownie, nie przejmujcie się. Chodzi o to aby nas zrozumiano, a nie o to aby kogoś zaskoczyć wyszukanym słownictwem. Mówiąc do osoby, która zna mniej słów po angielsku, mówiąc do niej posługując się bardziej zaawansowanym słownictwem nie zostaniemy zrozumiani!  

Wydawnictwo IFrank: https://ifrank.pl/


"Angielski przy okazji: Pigmalion Angielski z Georgem Bernardem Shaw"






WYWIAD z autorką K.N.Haner 📖 autorką najgorętszej premiery tego lata "Ring Girl"

WYWIAD z autorką K.N.Haner 📖 autorką najgorętszej premiery tego lata "Ring Girl"

"Ring Girl" to zdecydowanie, książka, która może podbić nie jedno serce w tym roku. Seksowna, kobieca, subtelna, a jednocześnie porywająca i bardzo przyjemna.

Mając wiele pytań, postanowiłam napisać i odkryć jakie odpowiedzi skrywają się za autorskim piórem Pani K.N. Haner. Dlatego pragnę zaprosić Was dzisiaj na wywiad z autorką.
Zostańcie koniecznie do końca, ponieważ znajdziecie tam link do konkursu, w którym do wygrania jest egzemlarz "Ring Rigl". Zapraszam! 


1. Zacznijmy od tego, jak rozpoczęła się Pani historia z pisaniem? Czy będąc małą dziewczynką marzyła Pani o zostaniu pisarką?
Gdy próbuję sobie przypomnieć czy jako dziecko marzyłam o tym, by zostać pisarką, to mam w głowie jedna wielką czarną dziurę. Pamiętam, że kiedyś, w szkole podstawowej pisałam opowiadania dla samej siebie, ale czy coś więcej planowałam? Nie mam pojęcia! Moja przygoda z pisaniem zaczęła się od momentu, gdy ponownie pokochałam czytać. W liceum moja polonistka skutecznie zniechęciła mnie do każdego rodzaju lektur, a przez to, przez wiele lat, w ogóle nie czytałam.  Potem, już po studiach, koleżanka z pracy poleciła mi Greya, nie znałam wtedy tego fenomenu, ale w końcu się skusiłam. Spodobała mi się ta historia, wiec zaczęłam szukać innych romansów tego typu, i od nadmiaru emocji w mojej głowie zaczęły tworzyć się historie. Pewnego dnia usiadłam i musiałam "wywalić" z głowy wszystkie myśli. I tak to się zaczęło.

2. Jak wygląda proces tworzenia przez Panią książki? (Jakaś rutyna? Czy podczas pisania w tle musi lecieć muzyka, czy wręcz przeciwnie musi być cisza i spokój).
Nie mam jakiegoś specjalnego rytuału. Piszę najczęściej w salonie, bo mój wymarzony gabinet na razie zawalony jest kartonami po przeprowadzce. W tle najczęściej gra TV, albo muzyka. Potrafię pisać w hałasie, ale i w całkowitej ciszy. Jeśli jest "ten moment", to po prostu siadam, a tekst sam wypływa spod palców. 
3. Czy przyjaciele i rodzina sięgają po Pani książki? 
Rodzina raczej nie, mama czasami czyta, ale to nie jej gatunek. Oczywiście mają moje książki, ale tylko dla ozdoby. Przyjaciele czytają, wiele moich koleżanek już wie, że piszę romanse. Wcześniej prawie nikt nie wiedział. 
4. Którą ze swoich książek zaproponowałaby Pani swoim czytelnikom do przeczytania jako pierwszą i dlaczego?
Myślę, że którąś z jednotomówek czyli "Zapomnij o mnie", "Ring Girl" albo "Drwala". Każda z tych historii jest inna. Zapomnij o mnie najbardziej dramatyczna, ale napawająca nadzieją. Ring girl idealna na lato, seksowna i emocjonująca. Drwal, to moja delikatna i subtelna odsłona, ale nie brakuje w niej pikanterii. Każdy znajdzie coś dla siebie. 
5. Która z Pani książek była najtrudniejszą do napisania, a którą pisało się najłatwiej/najprzyjemniej i dlaczego? 
Ja piszę tylko to, co czuję, co w danym momencie mi w duszy gra. Nie zmuszam się do pisania, choć teraz nie mam takiej dowolności, jak kiedyś. Mam zobowiązania i terminy, ale na szczęście pisanie tak mnie ekscytuje, że perspektywa pisania kolejnych powieści jest dla mnie naprawdę motywująca. Uwielbiam zaczynać coś nowego, bo wtedy w mojej głowie dzieje się coś, co ja nazywam "burzą". Powstają sceny, fabuła nabiera kształtu. Bardzo to lubię. 
6. Czy gdyby miała Pani możliwość spotkania, którejś ze swoich postaci w świecie rzeczywistym, która by to była i dlaczego?
Oj, nie wiem. Kocham wszystkie moje postaci. To tak jakby kazać rodzicom wskazać, które dziecko kocha bardziej! :) 
7. Czy kiedykolwiek postać rzeczywista, była inspiracją do stworzenia postaci do książki?
Tak, czasami się inspiruję, ale głównie wyglądem fizyczny. Całą charakterystykę zawsze jednak wymyślam od podstaw. 
8. Co było inspiracją do stworzenia "Ring Girl"?
Nie pamiętam dokładnie, ale oglądam namiętnie walki KSW, boks. Zawsze zwracałam uwagę na te dziewczyny, więc siłą rzeczy ta historia po prostu "urodziła" się pewnego razu w mojej głowie. 
9. Skąd pomysł na postacie (ich historie, imiona)?
To po prostu się pojawiło. Rzadko potrafię wyjaśnić dlaczego tak, a nie inaczej. Tak, jak wspomniałam, coś pojawia się w mojej głowie i zaczyna się tworzyć całość. Czasami podpytuję moje czytelniczki o pomysł na imię jeśli mi nic nie przychodzi do głowy. 
10. Ile łącznie trwało napisanie "Ring Girl"? 
Pewnie jakieś 3-4 miesiące. Trudno dokładnie określić, bo ja nigdy nie piszę jednej książki ciągiem i bez przerwy. 
11. Co było pierwsze - zakończenie czy pierwszy rozdział "Ring Girl"? 
Pierwszy rozdział, do końca nie wiedziałam, jak zakończy się ta historia.
12. Czy wszystko w książce było zaplanowane, czy zdarzało się pod wpływem chwili stworzyć dany wątek/historię? 
Ja bardzo często piszę pod wpływem chwili, dlatego moje książki są takie, a nie inne. Przydomek Królowa Dramatów nie wziął się znikąd :) Czasami staram się trzymać planu, ale różnie to wychodzi. Lubię dawać "wolność" fabule. 
13. Skąd pomysł na stworzenie konta na Instagramie Logana? 
To był pomysł Wydawnictwa, by stworzyć jego profil. Element promocyjny książki. 
14. Czy główna bohaterka Eden jest w jakimś stopniu do Pani podobna? 
Nie, ona jest kompletnie inna. Nigdy nie tworzę bohaterek na swój wzór. 
15. Jak trzema słowami określiłaby Pani "Ring Girl" (jako książkę)?
Seksowna, zaskakująca, wciągająca! :)

Bardzo dziękuję Pani Kasi za możliwość przeprowadzenia wywiadu, w dosyć niecodzienny sposób, jednak mam nadzieję przyjemny. Życzę samych wspaniałych powieści, pomysłów oraz spełnienia wszystkich, nie tylko pisarskich, marzeń. 💗

Przejdę teraz do konkursu, który mogę ogłosić dzięki uprzejmości wydawnictwa kobiecego, któremu również dziękuję za egzemplarz "Ring Girl", który w najbliższym czasie trafi w ręce jednego z czytelników mojego bloga.

* Konkurs został przedłużony ze względu na pewne sprawy techniczne, dlatego do 3.08.2019 będziecie mogli zgarnąć egzemplarz wspaniałej książki autorstwa Pani Kasi Haner. Więcej szczegółów znajdziecie na moim Instagramie. Serdecznie zapraszam.

Mój Instagram - strazniczka_fox_tribus
Instagram Pani Kasi Haner - k.n.haner
Strona wydawnictwa - http://www.wydawnictwokobiece.pl/
Kogel mogel 3 / Czy kolejna część była potrzebna? 📺

Kogel mogel 3 / Czy kolejna część była potrzebna? 📺

Film mojego dzieciństwa, przez co nie mogło oczywiście zabraknąć mnie na premierze "Kogel mogel 3". Dzisiaj, chodź premiera tej części odbyła się pół roku temu, opowiem Wam w skrócie dlaczego 3 część nie dorównała dwóm poprzednim. Zapraszam!



tytuł filmu: Miszmasz czyli Kogel Mogel 3
czas: 1 godz. 34 min.
premiera: 2019
gatunek: komedia obyczajowa
reżyseria: Kordian Piwowarski
scenariusz: Ilona Łepkowska










Co działo się w dwóch poprzednich częściach?
❌ SPOJLERY POPRZEDNICH CZĘŚCI ❌

Galimatias zaczął się od tego, że ojciec Kasi Solskiej chce wydać ją za mąż za sąsiada, Staszka Kolasę, ta z nerwów oraz tego, że nie jest zainteresowana mężczyzną, ucieka z domu. Schronienie oraz zarówno pracę znajduje przez przypadek u Pana Mariana i Barbary Wolańskich, którzy proszą ją o zajęcie się ich młodszym synem, Mikołajem. Pewnego dnia Kasia zdenerwowana opinią znajomych o jej dziwnym kontakcie z profesorem (Panem Wolańskim) wychodzi z kawiarni, zostawiając na krześle swoją torebkę. Zauważa to Paweł Zawada, który postanawia odnaleźć kobietę przekazując jej torebkę.

Galimatias, czyli kogel-mogel II  Kasia oraz Paweł są już po ślubie. Wówczas mężczyzna zaczyna poważniej myśleć o powiększeniu swojej farmy, licząc na ziemie teścia. Ten jednak (ojciec) stawia sprawę jasno do zrozumienia dla młodego mężczyzny, że bez wnuków, ziemi na córkę nie przepisze. Sytuacja ta sprawia, że Paweł zaczyna poważniej myśleć o rodzinie, zupełnie odwrotnie niż jego żona, która chce skończyć studia pedagogiczne. Akcja komplikuje się, gdy w domu Pawła i Kasi pojawiają się Państwo Wolańscy z propozycją powrotu Kasi na studia, w zamian za opiekę nad ich synem oraz babcią przez miesiąc. Opieka nad nimi, spada wówczas na mamę Kasi, Panią Solską, która obiecuje zająć się odpowiednio gospodarką.
Film kończy się ogłoszeniem przez Kasię nowiny o tym, że jest w ciąży.

❌ KONIEC SPOJLERÓW ❌

Bardzo zależało mi na tym, aby obejrzeć jeszcze w kinach trzecią część kultowej serii "Galimatias, czyli kogel mogel", ze względu na wspaniałych bohaterów. Bardzo podobał mi się w niej klimat oraz faktyczny stan ubiegłego wieku. Faktem który przeważył o kupnie biletu na premierę filmu, była piosenka. Wspaniała piosenka, którą mogliśmy usłyszeć w pierwszej części (nie do końca jestem pewna czy w drugiej także).

Z okazji wejścia do kin 3 wersji postanowiono nagrać tę samą piosenkę, trochę unowocześnioną z innymi głosami w tle.


Musicie przyznać, że nowsza wersja zachęca do obejrzenia 3 części. Przynajmniej mnie zachęciła.

Specjalnie przed udaniem się do kina nie oglądałam zwiastunu. No dobra, nie oglądałam w całości. Widziałam urywki.

Nowe postaci. Okej - pomyślałam. Zobaczymy jak będzie.
Bardzo pozytywne podejście prawda? Szkoda, że nie tak jak moja ocena.

FABUŁA
W 3 części dobrze zwrócono uwagę na szczegóły, na których przyznam szczerze nie skupiałam się wcześniej.
Pojawia się plantacja marihuany, rozwód Kasi i Pawła,

❌ SPOJLERY ❌
związek homoseksualny, związek syna Kasi i Państwa Wolańskich, i wiele innych.
❌ KONIEC SPOJLERÓW❌

Największą wadą jest za duże unowocześnienie filmu. Nie wiem jak Wam, ale mi w poprzednich częściach, najbardziej podobał się klimat. Taki starszy klimat, w którym lekko zawiewa zakończoną niedawno komuną. Wątek o plantacji marihuany był dla mnie jedynym z powodów, dla których chciałam wcześniej opuścić salę kinową (nie, nie zrobiłam tego).  Bardzo mało polskie, za bardzo unowocześnione.

❌ LEKKI SPOJLER ✖️
Wątki były dla mnie kompletnym paradoksem. Czy możliwe jest to, że Kasia będzie z Panem Wolańskim? Jak dla mnie nie bardzo. Wątek, który był najbardziej prawdopodobny to wątek dotyczący rozwodu Kasi i Pawła. Kto oglądał poprzednie części doskonale wie, że pomiędzy małżeństwem dochodziło bardzo często do wielu sprzeczek.
Nie kupuję.

Postaci:
Czy nowe postacie sprostały zadaniu i wprowadziły klimat mojej ukochanej serii. Nie,
bardziej mnie denerwowały, niż zainteresowały swoimi historiami.

Reżyser moim zdaniem, zupełnie zapomnieli za co Polacy pokochali tę serię. Za postaci. Za te "stare postaci", które w kontynuacji z 2019 roku, zostały zapomniane i zepchnięte na boczne tory. Postaci Piotrusia czy Agnieszki, o której swoją drogą w poprzednich częściach nie było nawet zdania, a relacja małżeństwa Wolańskich nie wskazywała na chęć posiadania drugiego dziecka, są sztuczne i za bardzo przerysowane.

Specjalnie na okazję publikowania przeze mnie dzisiaj postu obejrzałam wywiad z Panią Solską (Katarzyną Łaniewską), która sama przyznała, że w serii zabrakło kultowych zdań).  LINK! Aktorka wspaniale podsumowała film, w zupełności się z nią zgadzam.


Oceny pod portalem Film web, wskazują na to, że wielu Polaków podziela moje zdanie - KLIK


Moja ocena:
To co się tu wydarzyło nie spełniło moich oczekiwań. Tym bardziej utwierdziło mnie to w przekonaniu, że dwie poprzednie serie zakończyły tę serię na dobre i nie potrzebują kontynuacji. To nowe postaci sprawiły, że jest to część, której totalnie nie kupuję.



"Ring Girl" - K.N.Haner 📕 przedpremierowo

"Ring Girl" - K.N.Haner 📕 przedpremierowo


ONA - córka byłego Mistrza Świata w boksie
ON - pretendent do tytułu"

Eden McGregor jest córką byłego trenera i mistrza świata boksu. W wyniku pewnego skandalu z podawaniem dopingu swoim zawodnikom, mężczyzna stara się, aby jego córka nie miała nic wspólnego ze światem boksu. Stara się ją od tego świata odciągnąć, jednak pewnego dnia, przyjaciel dziewczyny, Carter wygrywa bilety na galę bokserską. Nie znając przeszłości dziewczyny proponuje jej wspólne wyjście. Tam poznaje Logana, boksera, którego kiedyś trenował jej ojciec. Młodzi łapią ze sobą wspólny język. Ich relację utrudnia wynajęta przez ojca Logana, narzeczona Elodie.
 A co gdyby tak ją zostawić? To nie jest takie proste. Koniecznie zobaczcie dlaczego!

PRZEDPREMIEROWO!!!


okładka ze strony wydawnictwa

"Ring Girl" - K.N.Haner  

data premiery: 3 lipca 2019
ilość stron:
kategoria: romans, Young Adult
wydawnictwo: wydawnictwo kobiece








Okładka bomba 💥 Nienawidzę okładek z czyimś wizerunkiem (KLASYCZNIE trzeba o tym wspomnieć), ale ta okładka... Wydawnictwo kobiece wykonało wspaniałą robotę.

Jest to moje pierwsze zetknięcie z piórem autorki i to jeszcze recenzenckie. ❤️Udane, jak najbardziej.

Jestem naprawdę zachwycona piórem autorki, tym bardziej, że do tej pory nie spotkałam polskiej autorki, która tak dobrze odtworzyła klimat własnej książki.

Jak już wspomniałam powyżej, książka opowiada o dziewczynie, której ojciec jest byłym bokserem, jednakże nie chce aby córka żyła w tym świecie. Dawno temu, gdy trenował młodych zawodników, podczas badań lekarskich w krwi jednego z nich wykryto substancje o działaniu dopingującym. Tym zawodnikiem był Logan, którego kariera została zrujnowana. Ojciec Eden wypowiadał się na ten temat i oświadczał, że to jest jakaś pomyłka. Faktycznie była, jednakże Logan, jego ojciec ani nikt inny nie dowiedział się o tym, poza Eden, która od samego początku wiedziała, że ktoś wbił nóż w plecy jej ojca zaprzepaszczając tym jego karierę jako trenera. Na gali po raz kolejny od czasów dzieciństwa, zupełnie przypadkowo poznaje w mężczyźnie obok dawnego zawodnika jej ojca, Logana. Pomiędzy tą dwójką zaczyna coś iskrzyć, jednakże przeszkodą dla ich związku jest wynajęta przez ojca Logana narzeczona, której zadaniem jest odciągać kobiety od flirtu z młodym sportowcem.

Mam nadzieję, że już sam opis zachęcił Was do przeczytania tej książki. Jednakże jeżeli jeszcze Was nie przekonałam, co do tej pozycji mogę zapewnić, że królowa dramatu zadbała doskonale, o każdy szczegół książki, dlatego znajdziecie w niej tej wiele zwrotów akcji oraz scen intymnych bohaterów już od pierwszych stron.

Bohaterowie:

Bohaterowie są świetnie wykreowanymi postaciami, ciągnącymi za sobą własne historie.
Eden jest silną wiedzącą czego chce kobietą, która twardo stąpa po ziemi, posiadającą również swoje słabości. Dante jest mężczyzną wysportowanym z silnym charakterem, który od lat próbuje sprzeciwić się własnemu ojcu. Zagłębiając się w lekturę, poniekąd zazdrościłam Eden bycia tak blisko, tak czułego i ciepłego mężczyzny jakim jest Logan. Chwilami nienawidziłam go, zresztą tak samo jak Eden, która podejmowała takie same decyzje, jakie ja podejmowałabym będąc w tej samej sytuacji. Bohaterowie są bardzo realistyczni, da się ich polubić. Są to postaci, z którymi można się zżyć, ponieważ również muszą stawać czoła wielu poważnym decyzjom.

Logana podziwiam za ambicje, determinacje oraz wytrwałość w dążeniu do celu. Był bardzo pewny swoich umiejętności i z powagą traktował każde starcie w ringu.

Minusy:
Książka w moim odczuciu w ogóle ich nie posiada. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Brak błędów. wszystkie wątki poboczne kończą się w odpowiednim momencie.

Zakończenie, które trochę mnie zawiodło. Liczyłam na spokojniejsze zawiązanie akcji. To, które przedstawia nam autorka jest moim zdaniem trochę za ostre w odczuciu do całej akcji.

Ciekawostki:
Jednym z bardzo fajnych zabiegów autorki na promocję książki, ale nie tylko, ponieważ pozwala to nam na dalszą pamięć o postaciach występujących w jej utworze, jest konto na Instagramie. Konto Logana - tak tego przystojnego, czułego boksera.
Od dzisiaj możemy śledzić jego poczynania na Instagramie? Co Wy na to? Czy kiedykolwiek spotkaliście się z takim pomysłem pisarek/pisarzy, bo ja nie.



Moja ocena: 5/5
To jedna z bardziej chaotycznych recenzji na moim blogu, ponieważ emocje po przeczytaniu książki nadal się mnie trzymają.

Książka pozostawiła po sobie w mojej głowie pozytywne wspomnienia i sama wywołała wiele emocji. Jest naprawdę fajnym oderwaniem od rzeczywistości i w bardzo przyjemny sposób umili nie jeden wakacyjny wieczór. Kreacja bohaterów jest na jak najwyższym poziomie, co sprawia, że można zżyć się z nimi i po prostu się w nich zakochać.

Polecam!

Premiera już 3 lipca!


Za książkę serdecznie dziękuję autorce dzięki, której miałam okazję zrecenzować tę książkę przedpremierowo dla Was. Serdecznie dziękuję również Wydawnictwu Kobiecemu, które wysłało do mnie książkę oraz po raz kolejny w każdym możliwym calu zadbało o oprawe książki. Jest prześliczna!❤️
"Słońce też jest gwiazdą" - Nicola Yoon 📘

"Słońce też jest gwiazdą" - Nicola Yoon 📘

Bohaterką książki jest pochodząca z Jamajki ciemnoskóra dziewczyna o imieniu Natasha. W dzień, w którym jej przyjaciółka jeździ po uczelniach składając podania, ona dowiaduję się, że wraz z rodziną w ciągu doby muszą zostać deportowani. Tego dnia przytrafia się równie niesamowita rzecz. Tasha poznaje Daniela. Koreańczyka, który wierzy w przeznaczenie i to, że w ciągu doby dziewczyna się w nim zakocha. Nieprawdopodobne, prawda?



Przez cały czas, w mojej głowie budowało się przeświadczenie o tym, że na okładce z tyłu znajduję się błąd. "(...) Natashę właśnie zdradził chłopak!" Być może to zbędna informacja, ale z tego co zapamiętałam chłopak nie zerwał z nią dokładnie w dzień, w którym rozpoczyna się akcja. Być może źle to rozumiem, ponieważ może chodzić o okres, przez co źle zrozumiałam przekazaną na okładce informację.

Sama książka jest bardzo przyjazna w odbiorze. Lekka i można ją przeczytać jednym tchem.
Bardzo podobało mi się połączenie czarnoskórej bohaterki i mężczyznę z koreańskimi cechami wyglądu. Ten kontrast to doskonały przykład, tego, że wygląd nie ma znaczenia i najważniejsze jest to, jaki ktoś jest.

Wzmianki o naukowym spojrzeniu np. na miłość, los czy włosy, były naprawdę warte uwagi i w prosty sposób je wytłumaczono. Były naprawdę fajną odskocznią od akcji. Co więcej jako osoba z kręconymi włosami, mogłam dowiedzieć się kilku trików o ich pielęgnacji i zrozumieć to, co czuje Tasha będąc ich właścicielką.

Zdecydowanym minusem książki, jest przewidywalność oraz to, że wątki poboczne/drugoplanowe zostały potraktowane trochę po macoszemu. Wiele bohaterów, ciągnęło za sobą bardzo ciekawe historie mogące wprowadzić więcej akcji do powieście, które autorka w szybki sposób ucinała nie dając nawet możliwości dłuższemu ich rozwojowi, np. wątek

Moja ocena: 3/5
Jak najbardziej zasłużona ocena. Nie jest to książka wybitna, jednak warto przeczytać ją dla przyjemności. Chwilami trochę nudnawa, jednak idealna dla osób niewymagających za dużo od książek.
"Damy, dziewuchy, dziewczyny" - Anna Dziewit-Meller 📘

"Damy, dziewuchy, dziewczyny" - Anna Dziewit-Meller 📘

Dzisiaj trochę historii. Tak, jestem humanistką, więc witajcie w moim świecie.
Dzisiaj musicie uważać, ponieważ zwiedzimy wiele historycznych miejsc oraz poznamy wiele pięknych i mądrych kobiet, które zbuntowały się i postanowiły spełnić swoje najskrytsze pragnienia.
Co Wy na to? Chodźmy! 📘




"Damy, dziewuchy, dziewczyny" 

Anna Dziewit-Meller

ilość stron: 160 stron
wydawnictwo: Znak emotikon
data premiery: 9.10.2017r.
kategoria: literatura dla dzieci









Sięgając po tę książkę kierowałam się moją dawną blogową listą 1oo książek, które przeczytam.
Nie miałam wówczas pojęcia, o tym, że książka jest głównie skierowania dla dzieci. Nie, że sugeruje to w ogóle okładka. Nie Karolina, nie gdzie tam...

Trochę o książce... 

  Głównym powodem napisania książki przez autorkę, jest przywrócenie pamięci historii kobiet, które zrobiły coś godnego podziwu. Kobiet, o których na lekcjach historii często się zapomina.

Książka skonstruowana jest w bardzo ciekawy i przyjazny dzieciom sposób, o czym możecie przekonać się czytając poniższy fragment.

Cześć, jestem Heńka. Chcę Ci przedstawić moje koleżanki.
Autorka stara się zbudować pewnego rodzaju nić porozumienia z czytelnikiem, traktując go jak równego sobie i próbując się z nim zaprzyjaźnić.

Warto wspomnieć o tym, że w książce występuje brak podziału na rozdziały. Zastąpiono je podziałami na historie. Między innymi na historię Heńki, która jest dziewczyną z powstania.
WIELKI PLUS za to, że główna bohaterka, narrator historii, jest zapomnianą postacią historyczną, która może być dla kogoś autorytetem.

Zupełnie fantastyczną rzeczą jest sposób w jaki autorka dosyć płynnie przechodzi do kolejnych historii. W chwili obecnej, bardzo trudno jest mi przytoczyć przykład takiej wypowiedzi, jednak uważam, że ciekawość może zmotywować Was do sięgnięcia po tę pozycję.

Kolejnym plusem książki jest fakt, że o istnieniu większości kobiet nie miałam bladego pojęcia. Cieszę się, że to właśnie dzięki niej mogłam zetknąć się z tak silnymi kobietami.

Widzicie same plusy, żadnych wad. Nie, niestety nie w tym przypadku.

Irytującym mnie faktem, co prawda historycznym, było to, że w co drugim rozdziale, główna bohaterka wspomina o słabej pozycji kobiet w społeczeństwie - o braku równouprawnienia. Jak wszyscy doskonale wiemy, kiedyś rząd był przeciwko temu, aby posyłać kobiety do szkoły - krótko mówiąc = równouprawnienie leżało. Denerwowało mnie to jak, po przeczytaniu książki "na raz" w głowie jedyne co mi zostało, to myśl - kiedyś kobiety nie mogły się kształcić. Przez społeczeństwo były traktowane gorzej od mężczyzn i nie mogły się uczyć.
 Autentycznie po przeczytaniu tej książki, byłam zła. Nie na autorkę, ale na rząd panujący w przeszłości, który doprowadził do tego, że nawet do dzisiaj, kobiety są poniżane lub traktowane "z góry".


Moja ocena: 
dla dzieci - 5/5, jednak nie jest to literatura dla mnie - nastolatki, która woli sięgać po poważniejsze pozycje.

Bardzo fajna książka, którą powinien posiadać każdy nauczyciel historii nauczający dzieci z podstawówki.




"Kiedy płaczą świerszcze" - Charles Martin 📗

"Kiedy płaczą świerszcze" - Charles Martin 📗

Reese to kilkudziestoletni mężczyzna, który w przeszłości przeżył śmierć żony. Znali się od małego. To ze względu na nią oraz jej chorobę, kształcił się, aby w przyszłości zostać lekarzem. Emma, miała chore serce, co zmuszało ją do codziennego przyjmowania leków oraz późniejszego przeszczepu. Zmarła, co bardzo wpłynęło na późniejszy los Reese'a. Mężczyzna jest załamany stratą ukochanej, dla której chciał poświęcić całe swoje życie.



Pewnego dnia, poznaje Annie Stephens, dziewczynkę w żółtej sukience, wykrzykującą z całych sił "Lemoniaaaaaada!", aby sprzedać ją ulicznym przechodniom. Reese kupuje lemoniadę oraz odbywa z dziewczynką, którą rozmowę. W szczególności interesuje go jej blizna wystająca zza dekoltu ze śladami szwu lekarskiego. Gdy mężczyzna odszedł od straganiku z zimnym napojem, zawiał wiatr, tym samym porwał ze sobą kubeczek na monety, rozsypując je na całej ulicy. Annie widząc co zrobił wiatr z jej zarobionymi pieniędzmi zerwała się na równe nogi, pobiegła na skrzyżowanie, aby pozbierać rozrzucone banknoty. Wówczas ciężarówka z pieczywem, nadjechała z jednej z ulic. Kierowca pojazdu, którego oświetlało słońce, uniósł rękę, aby osłonić się przed jego promieniami. Widząc, że na ulicy znajduję się Annie, natychmiast nadepnął na hamulec oraz zwrócił pojazd w bok uderzając w niedaleko zaparkowane samochody, po czym odbił się od nich i trafił w bliznę na piersi dziewczynki.


Muszę, po prostu muszę zacząć moją recenzję od słów: "Nie chciałam, tego czytać".
Sięgnęłam po tę książkę, tylko ze względu na to, że dostałam ją w (bodajże) 2016 roku na gwiazdkę i stała smutna na półce. Chciałam ją wyrzucić, jednak wyznaję zasadę, która jest dosyć dobrą motywacją do czytania - dopóki nie przeczytam, nie wyrzucę.

Szczegóły o książce:
Orginalny tytuł: When Crickets Cry
wydawnictwo: WAM
ilość stron: 440
kategoria: literatura piękna

Treść: Autor w interesujący sposób operuje piórem. W początkowych rozdziałach książka jest przynudnawa, szczególnie w momentach opisujących widoki oraz niektóre zdarzenia z przeszłości. Smutek preplata się z rzeczywistością dnia codziennego głównego bohatera. Jego tęsknota za żoną jest widoczna przy każdym zbliżeniu mężczyzny do budynku szpitala lub każdym spojrzeniu na dziewczynkę. Blizna, którą widział Reese, podczas wypadku przy straganiku z lemioniadą, jest oznaką choroby dziewczynki - która jest opisywana tak, aby osoba nie mająca, kompletnie pojęcia o anatomi oraz o tym, co się dzieje w sercu osoby chorej, po przeczytaniu tej książki i skupieniu się na treści, zrozumie o co chodzi.

Ocena: 6/10
Pomimo dobrej historii i kilkudziestu łez wylanych na strony tej powieści, książka, moim zdaniem, jest dostosowana do starszych czytelników, którym o wiele bardziej się ona spodoba. Ilość stron oraz kilka niepotrzebnych rozdziałów, nie budowały kompletnie akcji w książce, do tego zakończenie, którego nie zrozumiałam wprost, nie było napisane konkretnie o co chodzi, trzeba było się domyślać.

Moim zdaniem, każdy dorosły powinnien sięgnąć po tę książkę dla myśli oraz emocji, które po prostu wylewają się z książki. Oczywiście, młodzież, również zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę, jednak muszą zdać sobie sprawę z tego, że nie znajdą tutaj za wielu radosnych chwil i ponownych romansów głównego bohatera, tak jak to w literaturze obyczajowej bywa.

Nie da się zapomnieć o tej historii 😉



"BTS Droga na szczyt" - Cara J. Stevens 📘

"BTS Droga na szczyt" - Cara J. Stevens 📘

Nadszedł w końcu dzień, w którym będziecie mogli przeczytać recenzję książki o koreańskim zespole. Mało tego, pogadamy o książce, która dotyczy jednego z moich wczesno-ulubionych zespołów. Znajdę tutaj jakąś ARMY?



"BTS Droga na szczyt" - Cara J. Stevens
źródło: kpopowo.pl

"BTS Droga na szczyt" - Cara J. Stevens

tytuł oryginalny: "BTS: Rise of Bangtan"
wydawnictwo: We need Ya
data premiery: 14.11.2018r.
liczba stron: 96


Strona wizualna: Pierwszym aspektem, który zachęcił mnie do przeczytania książki jest strona wizualna. Orginalną wersję książki, zobaczycie u Kamila Susa - LINK, który w swojej recenzji poruszył temat bardzo ubogiego wyglądu książki oraz innych jej aspektów, dlatego zachęcam Wa również do obejrzenia recenzji Kamila.

Polska wersja książki została wydana przez wydawnictwo "We need Ya", któro doskonale zadbało o każdą stronę książki, jednakże straciło jakość niektórych zdjęć. Wina być może leży po stronie pierwotnej wersji lektury, w której zdjęcia są bardzo poucinane lub zniekształcone, co polskie wydawnictwo wyraźnie chciało poprawić.

Treść: Zdaję sobie sprawę z tego, że głównym zadaniem tłumacza jest przetłumaczenie książki, w naszym przypadku na język polski, w zrozumiały dla nas sposób, jednak jest to bardzo utrudniowe, gdy autorka książki nie zna tematu, o którym chce napisać książkę. 
Teksty opisujące członków zespołu są bez sensu - tekst opisujący Jina, dotyczy w połowie jego "miłości do jedzenia", która moim zdaniem mogłaby znaleźć się w ciekawostkach.
Zdarzyły się oczywiście błędy językowe, takie jak np. literówka w nazwisku jednego z członków zespołu - J-Hope'a.

Po opisie każdego artysty znajdziemy tam quizy, mające za zadanie sprawdzić naszą wiedzę w zakresie znajomości zespołu. Wszystko byłoby okej, jednak o połowie informacji, nie znajdziemy odpowiedzi na wcześniejszych stronach, dlatego uważam, że to trochę bezsensu.

Kolejnym argumentem, który powinien zniechęcić niektórych z Was do kupna książki, jest rozdział o ubiorze BTS. Są to kolejne strony nic nie wnoszącego tekstu, który był zupełnie nie potrzebny. RM, J-Hope, Jimin, Suga, V, Jungkook czy Jin tak, jak większość artystów mają oczywiście własnych stylistów, których dbają o wygląd oraz stylizacje wszystkich członków na scenie. Mało tego, zaglądając do rozdziału o stylu Koreańczyków chciałabym znaleźć treść odnoszącą się do ubioru. W książce J. Stevens możemy znaleźć informacje takie jak: "RAMIONA: Szerokie", co utwierdza mnie w przekonaniu wydania książki dla pieniędzy.

Zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć ciekawostek, np. odnośnie wieku Jin'a oraz Jungkook'a w pierwszej piosence, którą wydał zespół. Wcale nie byłabym w stanie tego obliczyć. 😑

Fajnym elementem w książce jest rozdział, w którym autorka przybliża nam, jak dołączyć do fandomu BTS, oraz rozdział, w którym przedstawia strony oraz różne media społecznościowe, gdzie znajdziemy materiały poświęcone koreańskiemu zespołowi.

Ocena: 3/10
Reasumując książka jest dla mnie dużym niezrozumieniem. Chciałabym zrozumieć, dlaczego autorka podjęła się próby napisania książki odnośnie zespołu k-popowego, o którym nie ma kompletnie żadnego pojęcia.
Wydawnictwo We need Ya, wraz z Panią tłumacz na czele, przetłumaczyło oraz wydało książkę, którą niestety od podstaw została zaniedbana przez autorkę.
Cieszę się, że moja biblioteka miała możliwość kupna tejże książki, ponieważ sama nie zdecydowałabym się na jej kupno.
Jeżeli są osoby, które chcą na półce postawić książkę o popularnym zespole, dlaczego nie, mogą oczywiście na kupno sobie pozwolić, jednak tak, jak już wspomniałam nie zachęcam do tego czynu. 😉
Czy książka jest odpowiednia dla osób rozpoczynających historię z k-popem? Moim zdaniem nie, jednak na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. 📘





7 lat. 🐶

7 lat. 🐶

Miała 7 lat. Dobrze znała ból. 🐶


Było dobrze. Do końca stycznia.
Był to okres przed moim wyjazdem, zaplanowanym w okresie ferii.
Guzki na brzuchu mojego psa.
Zaczęłam wówczas czytać na ten temat, bardzo dużo. Trafiłam na artykuł, który przyznam szczerze, bardzo mnie zainteresował. Nie dość, że pięknie napisany, to dał mi również nadzieję - na poprawę, jednakże pomimo tego. wypłakałam cały wieczór.

Następnego dnia udałam się z dziadkiem do przychodni weterynaryjnej.
"Guz nowotworowy do wycięcia" - diagnoza, którą usłyszałam od doktora, który mówił spokojnym głosem. Z trudem powstrzymywałam łzy. Operacja umówiona na za tydzień. Będzie dobrze.

Po operacji wystąpiły komplikacje... 
Włosy straciły blask. Nie miała ani trochę energii.

Po operacji Bóg podarował jej w prezencie odrobinę siły. Dał jej czas na pożegnanie się. Pocałowałam ją i powiedziałam, że da radę, będzie silna. Serce nie dało rady...

Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego wspólnego spaceru. Byłam szczęśliwa.

Nie zapomnę mojego codziennego wstawania wcześniej, tylko po to, aby z nią pospacerować. Tego, jak w ciągu kilku miesięcy podrosła i zrobiła się grubsza. Z malutkiej kulki stała się większą.

Uwielbiała grać w piłkę. Mało tego, zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że grała lepiej niż nie jeden piłkarz na stadionie. Była mądra. Niejednokrotnie patrząc na nią, myślałam, że rozumie wszystko co do niej mówię. Rozumiała. Naprawdę - mówiąc o niej, podnosiła swoje oklapnięte uszy i dołączała do rozmowy myślami.  Kochała dzieci, jednakże nienawidziła kotów. Na zdanie "Tola kot" momentalnie podbiegała do okna i sztywniała, spoglądając przez okno z widocznym zdenerwowaniem.

Miała błysk w oku, który nigdy nie zszedł z mordki. Miałam wrażenie, że uśmiechała się częściej, niż nie jeden człowiek chodzący po tej planecie. Cieszyła się, życiem nawet pod jego koniec. Była doskonałą aktorką. Stwarzała pozory, powracającej do zdrowia. Była doskonałą mamą, babcią. 
Doskonałą przyjaciółką.  




Copyright © 2014 StrażniczkaFoxTribus , Blogger